Wodospad Niagara jest często nazywany siódmym cudem świata.
Znajduje się na granicy
kanadyjsko–amerykańskiej.
Wygodny dostęp do niego mają zarówno
Kanadyjczycy jak i Amerykanie.
Właściwie są to trzy wodospady
łączące się ze sobą.
Największy z nich, wodospad Niagara w
kształcie podkowy (prawidłowa nazwa to Wodospad Podkowa) po
kanadyjskiej stronie prezentuje się najciekawiej. Jego szerokość
wynosi prawie 800 metrów i łączy się z mniejszymi wodospadami:
Amerykańskim i Bridal Veil.
Te dwa ostanie znajdują się po
amerykańskiej stronie granicy.
W ciągu każdej minuty z wysokości 50 metrów pionowo spada z
wielkim hukiem 168 000 m3 wody.
Wodospad usytuowany jest 27 km od amerykańskiego miasteczka Buffalo
i 121 km na południe od Toronto. Mieszkając w Toronto przez wiele
lat miałam czasami okazję odwiedzić to ciekawe miejsce i
najbliższe okolice.
Hej, hej Krysia i Henio pamiętacie nasza
wspólną wyprawę nad wodospad? Był taki piękny, słoneczny dzień.Aż się wierzyć nie chce, ze od tamtej chwili upłynęło prawie 18
lat!
Rzeka Niagara wyznacza granicę między USA i Kanadą. Te dwa kraje
łączy Most Tęczowy (prawda jaka ładna nazwa?). To tutaj
przyjeżdżają zaślubione pary na miesiąc miodowy. Najchętniej
rezerwują pokoje hotelowe z widokiem na wodospad.
Pomimo, że odwiedziłam to miejsce wiele razy to chętnie
pomieszkałabym tam z pół roku. To takie miłe uczucie spacerować
latem wzdłuż balustrady, kiedy lekki wietrzyk przynosi wodną
mgiełkę. Słyszeć i widzieć ten olbrzymi żywioł. Być tak
blisko.
W okresie letnim miliony ludzi odwiedza to słynne miejsce. Na
przykład w 2009 roku aż 28 milionów ludzi! Dla każdego znajdzie
się tam coś ciekawego do obejrzenia. W okresie zimy kiedy wszystko
jest zasypane śniegiem a wodospad częściowo zamarznięty, także
nie brakuje chętnych bo widoki są niepowtarzalne.
Można zejść całkiem nisko do wodospadu na zbudowane tam tarasy i
wtedy jeszcze bardziej czuje się potęgę wody, która spada z
wielkim grzmotem. Bliski kontakt z żywiołem dostarcza przeżyć,
których nie zapomina się. Najstarsza atrakcja turystyczna wodospadu
to „Maid of the Mist” czyli lodź podpływająca blisko
spadającej wody. Turyści wybierający się w podroż łodzią
dostają specjalne peleryny przeciwdeszczowe aby osłonić się od
rozpryskującej wody. Czasem ukaże się kolorowa tęcza i wtedy
wszyscy aż cichną z zachwytu. Tęcza to nie tylko piękne kolory,
to także siedmiobarwny łuk bramy niebieskiej.
Kto ma ochotę i finanse może zafundować sobie przelot helikopterem
nad wodospadem. Z pewnością jest to niezapomniane przeżycie. Jak
kogoś nie stac na helikopter, może zjechać nad samą wodę po
linie.
Od kilku lat, przez kilka godzin wieczorem, wodospad po
kanadyjskiej stronie jest podświetlany co dodaje mu dodatkowego
uroku.
Po obu stronach granicy są male miasteczka o tej samej nazwie
„Niagara” nastawione na turystów, a więc mnóstwo restauracji,
sklepików z pamiątkami, prywatnych kwater do wynajęcia i nawet dwa
kasyna po kanadyjskiej stronie.
Woda z wodospadu wykorzystywana jest do wytwarzania energii
elektrycznej.
Od ponad stu lat przewinęło się tu wielu śmiałków, którzy
zdecydowali się spłynąć wodospadem w beczce. Większość z nich
przeżyła. Wśród nich nie zabrakło kobiet. Pierwsza była
nauczycielka amerykańska Anne Edison Taylor. Przeżyła, zapewne
dzięki mocnej beczce.
Z okazji licznych kanadyjskich świąt odbywają się nad wodospadem
pokazy ogni sztucznych.
Film „ Niagara”z Marilyn Monroe fantastycznie pokazuje cały
wodospad.
W 2009 roku udało mi się zorganizować mały zjazd rodzinny.
Przyjechało 18 osób. Było bardzo miło, pogoda też dopisała.
Takich chwil nie zapomina się przez całe życie.
Miałam tę możliwość czy tez szczęście, żeby podziwiać wodospad zarówno od kanadyjskiej jak i amerykańskiej strony.
Miałam tę możliwość czy tez szczęście, żeby podziwiać wodospad zarówno od kanadyjskiej jak i amerykańskiej strony.