Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

piątek, 26 grudnia 2025

Kolejne Święta w Meksyku

Zdaje mi się, znowu się lenię i nic nie piszę.
No może nie tak zupełnie bo spędzam czas w Meksyku dość intensywnie.
Chodzę na długie spacery, pływam w morzu.
Zapisałam się na gym, na szczęście bardzo blisko bo w sąsiednim budynku.
Włączone chłodzenie pomaga utrzymać odpowiednią temperaturę i wilgotność powietrza w ogromnej sali. 
Natomiast muzyka jest w stylu meksykańskim czyli bardzo głośna.
Za każdym razem proszę o przyciszenie decybeli.

Meksykanie w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenie (kraj w większości katolicki)
idą rano do kościoła a potem na resztę  dnia na plażę. Co ciekawe zabierają całe rodziny na plażę, widać  pełno ludzi w bardzo podeszłym wieku no i oczywiście dużoooooo  dzieci.
W każdym samochodzie jadącym na plażę na tylnym siedzeniu jest z sześcioro  lub więcej dzieci. Zapomnijmy o fotelikach czy pasach bezpieczeństwa.
W tym roku 25 grudzień w Playa Del Carmen był wyjatkowo uroczy więc my też wybraliśmy się na plażę po południu aby przy okazji pod wieczor zjeść kolacje w resturacji na plaży.
Jest bosko, siedzisz boso przy stoliku, masz kontakt z matką Ziemią, czujesz swieżą bryzę od morza a lekki wiatr targa włosy. Podziwiasz fale morza i słuchasz, słuchasz , sluchasz szumu morza.
Wczoraj było tak dużo ludzi jak w żadnej z poprzednich trzech zim odkąd tu
przyjeżamy. Wąski dojazd na plażę a jeszcze zapakowany po obydwu stronach samochodami.


Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkim szczęścia w Nowym Roku




sobota, 15 listopada 2025

W zdrowym ciele zdrowy duch

Heja. 
Dawno mnie nie było ponieważ odkryłam nową pasję - siłownię.
Nie na darmo używa się powiedzenia „w zdrowym ciele zdrowy duch”.
Codziennie od lat wykonuje  ćwiczenia rozciągające przez 20 minut. 
Stwierdziłam jednak, że to za mało, ponieważ pod wieczór zaczęłam odczuwać ból pleców.
Co prawda chodziłam dwa miesiące na personalny trening w lecie ale to w sumie droga impreza i mało urządzeń do ćwiczeń.
Na siłownię zdopingowałam się ponieważ moja rodzina biega na ćwiczenia wiec skoro wszyscy to i babcia też.


Raz kozie śmierć więc i ja się odważyłam i powiem Wam, jestem bardzo zadowolona. 
Chodzę regularnie 3 razy w tygodniu od 25 października i mam zamiar  tak to trzymać.
Na każdej maszynie do ćwiczeń jest rysunek informujący, które  partie mięśni tu można wzmocnić.

Są przygotowane  środki dezynfekujące i ludzie bardzo zdyscyplinowani. Po każdym użyciu  przecierają aby zostawić czyste dla następnego użytkowania. 
Gra lekka muzyka a w tej części sali gdzie ćwiczą bardziej intensywnie jest włączonych chyba z 10  TV,  na każdym ekranie leci inny program do wyboru do koloru jak się to mówi.
Jest  trener, którego zawsze można  zapytać bez dodatkowej opłaty.
Nie bez znaczenia fakt, że spotyka się tu sporo znajomych więc jest czas na krótką pogawędkę.
Dodatkowy plus to taki iż nie ma ograniczeń, można korzystać z siłowni nawet codziennie i o takiej 
porze która nam odpowiada. A w nagrodę za wysiłek można zrelaksować się przez  dziesięć minut na specjalnym fotelu hydromasaż. 

Aktywność fizyczna poprawia nastrój, funkcje poznawcze i strukturę mózgu, zwiększa produkcję serotoniny i dopaminy. Same plusy.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i gorąco zachęcam do poruszania się, bo nic tak nie męczy ciała jak bierne siedzenie na kanapie. 




piątek, 3 października 2025

Safari

Większości z nas Afryka kojarzy się z upałami. Ogromna nieścisłość ponieważ można tam porządnie zmarznąć szczególnie w górach na wysokości ponad dwóch kilometrów.
Krajobraz jest tam zupełnie inny, pozbawiony bujnej roślinności. Kolory w brązach, drzewa o innym kształcie, trochę zielni po porze deszczowej.
Już mija trzy miesiące od naszego wyjazdu z Afryki a ja wciąż czuję zimny wiatr na policzkach od szybkiego przemieszczania się jeepa na safari w Kenii i Tanzanii.
Trochę obawiałam się wyjazdu do Afryki ale wszystko przebiegło zgodnie z planem, nie chorowaliśmy, a wrażeń było moc i cały ten wyjazd pozostanie ze mną do końca życia.
Podróż z Warszawy trwała około 13 godzin z przesiadką i czekaniem w Doha (Qutar)
Pierwszy dzień przeznaczony na odpoczynek w Nairobi.
Następnego zawieziono nas do Żyrafa Education Center gdzie karmiliśmy żyrafy, zwiedzając całe centrum.   

potem godzinne spotkanie z młodymi, osieroconymi słonikami.
Najmłodszy ośmiomiesięczny z kocykiem na grzbiecie. 
Pracownicy opiekujący się nimi karmili je na wybiegu w ciągu tej godziny a turyści mogli spokojnie zrobić zdjęcia a nawet dotknąć słoni.                       

A na koniec dnia spełnione marzenie muzeum Karen Blixen. Zawsze czytając jej książkę lub oglądając film „Pożegnanie z Afryka” marzyłam aby zobaczyć tę farmę, dom i okolice, tak trafnie i pięknie opisane. W pokoju w którym pisała wciąż stoi jej stara maszyna a w oszklonej gablocie pełno książek Karen w różnych językach w tym także w języku polskim.                       

O 6 rano udajemy się małym samolotem, który może przewieźć za jednym razem tylko 12 osób. I tu miła niespodzianka te samoloty Dash 8 wyrabiane są w Toronto przez Dehavilland, przejście wewnątrz jest tak wąskie że można zmieścić się tylko bokiem. Lądują na ziemi. W Afryce nie ma betonowych lotnisk dla tego typu samolotów.

Do rezerwatu Masaj Mara w Kenii jechaliśmy jeepem przez ogromne przestrzenie dwie godziny, oczywiście po wyboistych koleinach jak to bywa na safari.
Po drodze pierwsze spotkanie z pasiastymi zebrami.

Nie dojechawszy na miejsce podziwiamy dostojne żyrafy.                 


Zakwaterowano nas w oddzielnych, przestronnych wygodnych domkach z wysokim sufitem i jednym minusem, bez ogrzewania. Park położony w górach na wysokości 2400 metrów. Domki dla turystów miały brezentowe ściany w ciągu nocy, na dzień zrolowane i podpięte a w dzień tylko siatki przeciwkomarowe. Za to w łazience był nawet bidet.
Na szczęście wieczorową porą w łóżku gumowy worek z gorąca wodą pomógł szybciej rozgrzać się i zasnąć. 
Dni były piękne i słoneczne. W czystym górskim powietrzu lekko się oddychało.
Obsługiwali nas Masajowie, którzy otulają swoje ciało kolorowym materiałem, chętnie ozdabiają się błyskotkami. Masaje są bardzo dumni. Mają bardzo rozwinięte poczucie rytmu często nic o nim nie wiedząc. Rozmawiają w języku suahili…
Uczniowie chodzą do szkół w jednakowych mundurkach.                  

Dorośli mężczyźni w dalszym ciągu mogą mieć kilka żon jeśli ich na to stać. Rodzicom panny młodej przed ślubem pan młody daje w prezencie kilka krów, najmniej z 5 albo więcej zależy jak piękna i pracowita jest panna młoda.
Spędziliśmy w jeepie, na łonie natury aż osiem uroczych, niezapomnianych dni, w dali rozpościerały się równiny świadczące o wielkości.
Po trzech dniach przemieszczamy się znowu samolotem do Tanzanii do parku Serengeti i tu było cieplej.
Ostatni park to Ngorongoro Park na wysokości 3400 metrów a tam jeszcze zimniej.
Do Polski wróciliśmy z Arusha Kilimandżaro Airport.

W sumie z bardzo bliska udało się nam zobaczyć i zrobić zdjęcia 36 różnym zwierzętom i ptakom. Tubylcy nie obawiają się dzikich zwierząt tak jak turyści. Okazują ogromy szacunek i niezrównaną szlachetność.


Lwy 
Słonie


Antylopy,  jest ich az 9 rodzajów 


To była bardzo, bardzo porządna lekcja biologii i geografii (przekroczyliśmy równik).
Zostały niezapominane wrażenia ze spotkania wielu dzikich zwierząt często z bliskiej odległości, z widoków Afryki, zachodów słońca, pomrukiwania zwierząt w ciągu dnia i nocy. W parkach nikt nie karmi dzikich zwierząt, same muszą zatroszczyć się o posiłek.

Dla turystów czekają wygodne hotele za słoną opłatą ale 90 procent ludzi w Afryce żyje w ubóstwie. Na poboczu szosy pasą się chude krowy, owce lub kozy. Często pilnują je kilkuletnie dzieci.
              
Inny świat, inni uśmiechnięci ludzie, którym się nie spieszy. 
My mamy zegarki oni mają dużo czasu.

                  Pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                    Zofia




niedziela, 31 sierpnia 2025

Książka "Ognisty Kamień"

 

Podczas mojego pobytu w Izabelinie w ubiegłym roku spotkałam miłą, pełną ciepła, uroku i pomysłów mieszkankę Izabelina, Maga Aga De jak się sama zwie na fb a dokładnie Magdalena Dąbrowska.

Jest mi podwójnie bliska bo to córka mojej niezapomnianej uczennicy Agnieszki.

Od słów do słów i okazało się, że to pokrewna dusza, używając określenia L. M Montgomery z "Ani z zielonego wzgórza".

Tak więc szybko się zaprzyjaźniłyśmy.

Ona czyli Maga ma już napisane kilka książek!

I właśnie zastanawiała się jak je wydać.

To było w ubiegłym roku, a w bieżącym 2025 proszę bardzo, książka gotowa!

Ogromnie się cieszę będąc w posiadaniu jej fantastycznej książki "OgnistyKamień" w super, ładnie ilustrowanej okładce wydanej przez polskie wydawnictwo Sorus.

Książka zawędrowała do Kanady i teraz moje koleżanki czytają.

Ksiąźka jest także dostępna jako e-book z tego samego wydawnictwa.


Mamy w niej grozę, pełen mroków i tajemnic las w którym zdawałoby się nikt nie mieszka.

Czy serce Layly zdoła otworzyć się na nową miłość pomimo zawodu jaki już ją spotkał.

Czy dopełni się przeznaczanie?

O tym wszystkim dowiemy się czytając lekką i tajemniczą książkę gdzie fikcja splata się w realem

Mamy tam oryginalne imiona i niespotykane miejsca akcji.

"Ognisty Kamień" Magdaleny Dąbrowskiej to książka dla Ciebie drogi czytelniku, kto czyta żyje podwójnie.

Już wkrótce 17 września godzina 18- ta w Bibliotece Gminnej w Izabelinie spotkanie z autorką i jej książką.

Zapraszam serdecznie.

 

poniedziałek, 19 maja 2025

Wybory prezydenckie 2025

Pomimo paskudnej pogody deszcz, zimno, wiatr szarpiący wybrałam się w dość daleką drogę do
Vancouver aby oddać głos na polskiego prezydenta.
Zawsze za granicą konsulaty organizują wybory dzień wcześniej.
Szybki prom Hullo pokonuje wodną odległość zatoki w jedną stronę w ciągu godziny i 15 minut


Na szczęście Polski Konsulat jest ulokowany przy sąsiedniej ulicy, bardzo blisko terminala promowego.


 A oto moje głosowanie.

I tak w poczucie dobrze wypełnionego obowiązku obywatelskiego opuściwszy budynek pomaszerowałam ulicami z radością, bo o dziwo słońce pokazało się na chwilę.
Zrobiłam kilka zdjęć i wstąpiłam na wietnamski lunch.

Czekając na prom przy ścianie wodnej gdzie jest piękna promenada zrobiłam jeszcze kilka zdjęć.

 



Cała podróż zajęła mi 5 godzin.
Jedni maja bliżej, inni dalej do urn wyborczych.
Ważne żeby zagłosować.
Głosujemy na 100 %


Pozdrawiam serdecznie.