Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

sobota, 5 stycznia 2019

Moja nowa miłość - kaktusy




Życie jest pełne niespodzianek. Dziewczyna urodzona nad Narwią, gdzie wydarzeniem lata było zrywanie kwiatów lipy na herbatę, w drugiej połowie życia zakochała się w … kaktusach! 

W Desert Hot Springs gdzie mieszkamy przez zimę, tak jak nazwa wskazuje głównie jest pustynia. Nie piaszczysta tak jak Sahara, tylko kamienista. Rosną tu palmy, kaktusy i wszelkie inne drzewa i kwiaty pustyni ale ogólnie roślinność jest dość uboga. W lutym, kiedy zaczyna się tutejsza wiosna pustynia wygląda najpiękniej. W lato wszystko wysycha, jest za gorąco i wtedy wracamy do Nanaimo.

Chciałabym podzielić się zdjęciami moich pięknych kaktusów, które wyhodowałam  z maleńkich sadzonek. Na naszej posesji mamy ich już mnóstwo!

Te większe maja już po 5 lat. W ubiegłym roku ten niepozorny, rosnący bardzo powoli kaktus, zrobił mi bardzo miłą niespodziankę i pięknie zakwitł.

Rozsadziłam też aloes, który rozrasta się jak zwariowany. Ponieważ lub nieco cienia to wybieram dla nich takie właśnie miejsca. Kwitną co roku.

sobota, 22 grudnia 2018

Spotkanie wigilijne Polonii.




Spotkanie wigilijne.
 
W Kalifornii w Palm Spring  (tu gdzie mieszkamy przez okres zimowy ) przez wiele lat prężnie działa „Polski Klub”.  

Spotkania odbywają się dość często z okazji świat czy imienin. W poprzednich latach w okresie karnawału były potańcówki. Organizujemy wspaniale pikniki na świeżym powietrzu, za każdym razem w innym parku, na których też świętujemy urodziny uczestników urodzonych w danym miesiącu i jemy wspólny lunch.

W ostatnią niedzielę odbyło się sympatyczne spotkanie wigilijne, w którym uczestniczyło co najmniej ponad 70 Polaków. Najstarszym uczestnikiem była 96 letnia Pani a najmłodszym 2 letnia dziewczynka Marysia. Takie międzypokoleniowe spotkania mają szczególny charakter.

Na tych spotkaniach jest zawsze również kilka osób, które nie są Polakami ale są oni jakoś związani z Polską czy to pracą w naszej ojczyźnie w poprzednich latach czy tez małżeństwem.  Zawsze widzę jak bardzo podoba im się polski sposób obchodzenia Bożego Narodzenia.


Były również dzieci i piękne występy w języku polskim. Niektórzy byli ubrani w kolorowe krakowskie stroje. Był też opłatek, składanie życzeń świąteczno –noworocznych, muzyka i śpiewanie kolęd.

Milo było spotkać wiele znajomych osób. Czas upłynął bardzo szybko w milej atmosferze.





  






sobota, 1 grudnia 2018

Z powrotem w Kalifornii i gorące źródła



Z powrotem w Kalifornii i gorące źródła

Jesteśmy już od 14 dni w Kalifornii (mieszkamy 2 godziny jazdy samochodem od Las Angeles) zakotwiczeni na całą zimę. Pierwsze dni spędziliśmy na porządkach domowych, jak również ogrodowych. Pod naszą nieobecność wyrosło nieco chwastów z tyłu domu ale najważniejsze, ze moja mała palemka przeżyła upalne lato. 

Dobrze jest też zaprosić przyjaciół na obiad wtedy człowiek „spręża” się z robotą. Do tej pory pogodę mamy wspaniałą, aczkolwiek trzeba się przygotować na grudniowe chłody i nieco deszczu. Co prawda nie minusowe ale zimny wiatr od góry świętego Jacka czasami niezłe chłoszcze.

Póki co cieszymy się życiem i nawet zdążyliśmy już odwiedzić z przyjaciółmi SPA z mineralną wodą. Mamy to szczęście, ze pod ziemią w naszej okolicy znajduje się bardzo gorąca woda mineralna, której temperatura wynosi aż 55 stopni Celsjusza. Druga warstwa wody jest zimna.

Cabot Abram Yerxa pierwszy odkrył wody mineralne w 1941 roku, mieszkając tu na pustyni w iście spartańskich warunkach.  W myśl zasady ”potrzeba jest matką wynalazku” Cabot potrzebował wody dla swojej rodziny: żony i małego niemowlęcia. Początkowo przynosił wodę w odległości 10 km. Któregoś dnia zaczął kopać studnię. Po kilku dniach dokopał się do gorącej wody, którą mógł ochłodzić w ciągu nocy. 


Z czasem dowiedział się, jak ważnego dokonał odkrycia. Teraz w tym miejscu jest miejscowość Desert Hot Springs i wszyscy uwielbiają korzystać z odkrytych przez niego gorących źródeł. To  był w ogóle bardzo ciekawy człowiek. Zbudował pierwszy dom właśnie tu na tej pustyni z odpadów, niczego nie kupił w sklepie. Być może nie miał pieniędzy a może właśnie chciał postawić taki oryginalny dom. Jest w nim 35 pokoi, niektóre są takie małe, że mieści się w nich tylko lóżko. Po jego  śmierci powstało tu Muzeum Cabota.Był człowiekiem niezwykle utalentowanym: pisarz, malarz, inżynier.  Sam określał siebie jako „szczur pustynny”.  

niedziela, 25 listopada 2018

"Zabawki na wakacjach"






Uwaga miłe Panie i Panowie - jeżeli nie macie pomysłu na prezent na Mikołajki lub Gwiazdkę dla swoich milusińskich to gorąco polecam ciekawą bajkę Joanny Łącznej "Zabawki na wakacjach" - opowieść pełna przygód, miłości, przywiązania, pomocy jak radzić sobie w różnych sytuacjach.

Książeczka uczy dobrych manier, dzielenia się mnogością własnych zabawek, wstępnej geografii o Polsce, zwraca uwagę na piękno przyrody czy uczy dbania o wszystkich (bałwanek nigdy wcześniej nie widział zielonego lasu). Jest w niej serce otwarte na nowe przyjaźnie. Książeczkę uzupełnia 16 kolorowych, przejrzystych ilustracji.

7 i 8 latek chętnie przeczyta książeczkę samodzielnie,  zaś 5 i 6 latek z przyjemnością posłuchają czytania Babci, Mamy lub innej bliskiej osoby zamiast filmiku na dobranoc. Miłego odbioru!


niedziela, 18 listopada 2018

Wybory samorządowe w Polsce październik 2018.




Mój plan na rok 2018 był taki aby nie odwiedzać Polski, ponieważ i tak jestem tam co roku a w maju odbyliśmy z mężem daleką podróż do Chin i miałam nadzieje, ze to wystarczy na bieżący rok. Jednak  życie podyktowało inny scenariusz. 


Moja córka zdecydowała się startować w wyborach samorządowych na wójta gminy Izabelin, w której mieszka  i w związku z zaistniałą sytuacją poprosiła mnie abym przyjechała do Polski na okres kampanii. Nie mogłam jej odmówić.

Syn dowiedziawszy się o naszych planach zaproponował abym  w takim razie odwiedziła „po drodze” także jego w Toronto. Tym sposobem moja podróż wydłużyła się nie tylko czasowo ale i finansowo
W sumie spędziłam poza domem ponad 5 tygodni.

Cieszę się, ze odwiedziłam Toronto gdzie kiedyś mieszkałam przez 15 lat. Spędziłam miły czas z synem i synowa, byliśmy na  wspaniałym spotkaniu u mojej siostrzenicy Ewy z pysznym obiadem z okazji Święta Dziękczynienia. Przy okazji odwiedziłam swoją siostrę Anielę, której nie widziałam od bardzo dawna.


Spędziłam miłe popołudnie w domu bliskiej koleżanki Halinki Rembalskiej, która przy okazji dala mi mnóstwo ciekawych, polskich książek.  Miałam ucztę duchową podziwiając jej piękne prace malarskie. Nasze rozmowy nie miały końca!

W końcu wsiadłam w samolot i poleciałam do Polski. I wpadłam w niezły kołowrotek! Kampania trwała na całego, Komitet Wyborczy Mieszkańcy Razem założony przez moją córkę i lokalnych aktywistów powitał mnie gromkimi brawami gdy córka przedstawiła mnie i od razu poczułam jakbym tych ludzi znała cale życie. Fakt, że rzeczywiście niektórych z nich znam od zawsze.

Jesteście piękni, wspaniali i nadzwyczaj pracowici. Umiecie się różnic i szanować. Chciałabym żeby wiele osób potrafiło nauczyć się od Was tej pięknej sztuki inności i szacunku dla innych. Uśmiechu na co dzien. To nic nie kosztuje a uprzyjemnia życie. Niech nauka rządzi światem.
Przed wyborami rozmowom, spotkaniom z mieszkańcami gminy nie było końca.
Walka była dość zacięta. Komitet wyborczy kontrkandydatki jak umiał tak prezentował się, często nie przebierając w słowach, ze się tak oględnie wyrażę.

Aby nie rozpisywać się za wiele powiem tylko tyle ze moja córka wygrała wybory i będzie wójtem przez najbliższe 5 lat razem ze swoim komitetem wyborczym, z którego weszło aż 11 osób na 15 możliwych. Gratuluje córce Dorocie i całemu jej zespołowi życząc pomyślności i owocnej pracy w najbliższej pięciolatce.