"Mexicana, mexicana
To jest rumba, to taniec bez słów..."
Zapewne
moje pokolenie pamięta tę piosenkę, którą spiewała Natasza Zylska.
Tym razem
podzielę swoje opowiadanie na 2 części.
Pierwsza
dotyczy rozrywkowego programu, który był ciekawy i interesujący w
okresie naszego 10 dniowego pobytu na statku.
W
telegraficznym skrócie:
3 baseny na 15-tym piętrze
do naszej dyspozycji, przy basenach na olbrzymim ekranie program
rozrywkowy a wieczorem wyświetlane
filmy.
Na 16 tym piętrze
duże
przeszklone pomieszczenie do ćwiczeń
z wszelkimi urządzeniami.
Na
tym samym pokładzie SPA.
Na
18-tym pokładzie
dyskoteka
każdego
wieczoru.
Oprócz
tego na rożnych
piętrach
liczne bary z muzyką
i tańcami.
Część
szóstego
piętra,
na srodku statku, jest
połączona
z siódmym
i przeznaczona na teatr w ktorym
odbywały
się
różne
występy.
Do
tego 2 kasyna.
W kilku olbrzymich salach można
było
zjeść
eleganckie sniadanie lub kolację
serwowane przez kelnerów,
a jeśli
ktoś
wolał
nie czekać
na obsługę,
mogł wybrać
sobie coś
z bufetu, który
był
otwarty prawie przez cały
dzień.
Oprócz
tego hamburgery, frytki, parówki,
kawa, lody dostępne
o każdej
porze. Na szczęście
nie wszyscy wybierają
się
na cruise
tylko
po
to aby jeść.
Każdego
dnia dopływaliśmy
do innego portu w Meksyku i kto chciał
schodził
na ląd
na caly dzień
albo kupował
dalszą
wycieczkę
aby zobaczyć
wieloryby albo popływać
z delfinami. My
zwiedziliśmy
Cabo San Lucas, La Paz, Loreto i Puerto Vallarta, gdzie jest dom
Elizabeth Taylor zakupiony dla niej w prezencie przez Richarda
Burtona. Teraz znajduje
się tam
muzeum.
Princess
„Ruby” kursuje po wodach od 2008 roku, a więc
jest to w miarę
nowy statek. W ogole linia Princess należy
do jednej z bardziej popularych i obsługuje
pasażerów
od 1965 roku.
A teraz druga część
opowiadania.
Chcę się skupić na
organizacji całej imprezy i ludziach tam pracujących.
Na każdym
statku, a więc i na naszym zatrudnieni są ludzie niemalże z całego
świata, a więc z Włoch, Austrii, Afryki Poludniowej, Rumuni,
Serbii, Chorwacji, Filipin, Meksyku, Tajlanii, Chin, Indii i wielu
innych z którymi nie miałam możliwości rozmawiać.
Kapitanem
statku, a własciwie
comandorem (wyższa funkcja niz kapitan) był
Włoch Giorgio
Pometa.
Każdy z pracowników ma
przypiętą metalową wizytówkę z imieniem, nazwiskiem i krajem
pochodzenia. Podobno pracował tam również Polak i jego meksykańka
żona ale nie zdażyłam ich spotkać.
Większość zatrudnionych
osób pracuje po 11 godzin na dobę przez około 7 miesięcy. Potem
mają wolne 2 lub 3 miesiące i jadą do swoich domów. Po czym znowu
wracają na statek.
Wykupując nasze wakacje
obawialiśmy się dużych kolejek do windy (statek ma 18 pięter (my
mieszkaliśmy na ósmym), na kolację, do wyjścia na miasto, do
czekania na małe łodzie (tender) itd. To w końcu aż 3 tysiące
pasazerów. Wyobraźcie sobie że 1/3 mieszkańców naszej gminy
mieszka przez 10 dni na tym samym statku.
Na szczególną uwagę
zasługuje fakt, iż na taki rejs mogą wybrać się ludzie
na wózkach inwalidzkich.
Jest statku jest wspaniała
pomoc i opieka lekarska. Bagaże zabierane są spod drzwi kabiny i
odbiera się je po wyjsciu ze statku. Tak więc żona lub mąż może
zabrać swoją połówkę i wciąż mogą dobrze spędzic czas młode
lata i podroże. Pokoje są zróżnicowane w metrażu i cenie. Można
wykupić kabinę bez okna na dolnych pokładach lub pokój z
balkonem na wyższym piętrze. Każdemu według potrzeb lub
zasobności portfela.
W czasie dnia, kiedy statek
stoi w porcie, pracownicy wykonują różne prace jak np. malowanie
zewnętrznych scian statku, mycie okien itd.
Wewnątrz caly statek jest
porządnie sprzątany codziennie.
W niektórych portach statek
nie może dopłynąć do samego brzegu ponieważ jest za płytko,
stoi wówczas w pewnej odległości od brzegu, a pasażerowie
przewożeni są na brzeg małymi łodziami zwanymi tender.
Płynąc taką łodzią udało nam się zobaczyć i sfotografować
fokę, która doczepiła się do łodzi rybackiej bo wie, że za
chwilę dostanie świeżą rybkę.
Po całodniowym zwiedzaniu,
przed wejściem na statek przygotowane są mokre, małe ręczniki aby
każdy mogł wytrzeć ręce z pierwszego brudu. Nastepnie sprawdzane
są imienne karty i już można wejść z powrotem na statek i
odpoczywać.
Każdego wieczoru do pokoju
przynoszony jest obszerny program na dzień następny plus dwie
czekoladki na dobranoc. Pokój jest sprzątany codziennie a łazienka
dwa razy w ciągu dnia. Pościel zmieniana jest co 3 dzień.
Następna uwaga.
Compania nie
marnuje ani jednego dnia na przestoje. Tego samego dnia, którego
Princess „Ruby” przywiózł nas z powrotem do Los Angeles, a my
po śniadaniu opuścilismy statek, już po 10 rano zaczęto odprawę
nowych pasażerów. O 16-tej zaś statek odpłynie znowu z taką samą
liczbą podróżnych. W ciągu tych kilku godzin zostanie
posprzątanych 1500 kabin, załadują produkty spożywcze na nastepne
10 dni oraz wiele innych artykułów o których nawet nie mam
pojęcia.
Był to nasz pierwszy cruise
wzdłuż wybrzeża meksykańskiej riwiery.
Było cudownie i czas tam
spędzony pozostanie na dlugo w naszych sercach i pamięci.