Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

sobota, 5 września 2020

Wschodnie prowincje Kanady

Miesięczny wyjazd do Atlantyckich prowincji w 2001 roku. 

W połowie sierpnia wyruszamy motor-home na wschód Kanady.
Będziemy mieszkać na  campingach, zwiedzać miasta i podziwiać fantastyczne krajobrazy bo wschodnie prowincje to przede wszystkim wspaniałe widoki z malowniczą linią brzegową. Wiele dróg wiedzie tuż przy oceanie i widoki są rzeczywiście nieziemskie. Pełno małych wiosek i kolorowych miasteczek, które wyglądają tak jakby czas zatrzymał się dobre kilkadziesiąt lat temu.

Na pierwszy ogień idzie Qubec, francuska prowincja, której stolicą  jest półmilionowe miasteczko o tej samej nazwie Qubec. Liczy około poł miliona mieszkańców i jest drugim co do wielkości miastem po Monteralu. Znakomite położenie  przy rzece (ang. St. Lawrence river) czyli rzece Świętego Wawrzyńca i jej dopływami.
Najbardziej rozpoznawalne miejsce  miasta to luksusowy hotel w zamku Chatean Frontenac z restauracją. Zamek ulokowny jest na wzniesieniu z którego rozciąga się przepiękna panorama. Jest to najlepsze miejsce do robienia zdjeć a hotel jest chyba najczęściej fotografowanym obiektem.  Jedna noc w tym   hotelu - zamku to cena ponad $500.

Niepowtarzalna starówka z dobrze utrzymanymi kamieniczkami z cegieł, wąskie uliczki, artyści  sprzedający swoje obrazy. Lubię takie klimaty. Naprawdę magiczny świat, przypominający europejskie miasteczka.


Po dwóch dniach w Montrealu jesteśmy w dalszym ciągu we francuskiej prowincji Qubec. Idziemy zwiedzić kościół Bazylikę Notre -Dame. Jest to najpiękniejszy i najstarszy kościół kraju klonowego liścia i pierwszy w Kanadzie podniesiony do rangi bazyliki mniejszej przez Piusa IX w 1874 roku. Bardzo bogaty wystrój, naprawdę godny obejrzenia aż dech zapiera. Panuje tam niesamowita atmosfera modlitwy, skupienia.

Resztę Montrealu planujemy zwiedzić w powrotnej drodze. To już prawie koniec lata a wiadomo, że Atlantyk nie jest taki łaskawy jak Pacyfic. We wschodnich prowincjach Kanady wcześnie zaczyna się zima.

Następna prowincja którą zwiedzamy to Nowy Brunszwik ( ang. New Brunswick ) ze stolicą w Saint John i rzeką o tej samej nazwie która wpada do oceanu Atlantyckiego konkretnie do zatoki Fundy (ang. Bay of Fundy). Początek tej rzeki zaczyna się w USA w stanie o nazwie Maine.
Pojechaliśmy tam specjalnie z dwóch powodów:
1) aby zobaczyć zawracającą rzekę (ang. reverse water) w St. John czyli jak woda w rzece płynie w górę rzeki, oczywiście nie zawsze tylko przez określony czas każdego dnia kiedy przypływ pcha wody w górę rzeki. To  niesamowite  zjawisko gdy woda w  rzece  Saint John raz płynie w jedną stronę a po 6 godzinach płynie w odwrotną czyli pod prąd.
W tym czasie miesza się 200 tysięcy milionów ton wody.
Właśnie tutaj w Bay of Fundy jest najwyższy odpływ i przypływ oceanu każdego dnia! Oczywiście częściowo uzależniony od pory roku i Ksieżyca. I tak raz w miesiącu kiedy Ksieżyc jest najbliżej Ziemi wtedy jest najwyższy odpływ i przypływ dochodzący do 13 metrów wysokości ponieważ ujscie do zatoki jest dość wąskie i kiedy jest przypływ wlewa się tam tyle wody, że poziom jest wyższy niż w oceanie.
"hight tide" czyli przypływ wody "low tide" czyli odpływ wody.
Jest to nieziemski cud natury kiedy przed oczami około godziny 16-tej widzi się jak woda w rzece płynie w jedną stronę a za chwilę w drugą! I to dość daleko, daleko kilka kilometrów. Oczywiście jak już obniży się napór wody z oceanu to z powrotem woda wraca i płynie swoim normalnym nurtem aż do następnej wysokiej fali czyli do jutrzejszego dnia.
2)W czasie odpływu oceanu osłaniaja się  w zatoce dość duży obszar ziemi  i wtedy widać mokre skały, normalnie ukryte w wodzie. Turyści schodzą na dno oceanu, spacerują, podziwiają, robią zdjecia, wymieniają komentarze.  Czyż to nie interesujący cud natury! Chodzić po dnie, czuć  najprawdziwszy zapach oceanu! Dotykać skał, które jeszcze kilka minut temu były całkowicie zanurzone w słonej wodzie.
Jesienią przylatuje tu 2 miliony ptaków tak zwanych ‘Sandpiper”, które urządzają sobie małą przerwę w podróży aby porządnie odżywić się przed długą drogą na południe dokąd  odlatują na  zimę. Dwa razy  w ciągu dnia ocean cofa się daleko w głąb i wtedy jest” low tight", czyli odpływ. Widać  przeogromne obszary odsłoniętego dna oceanu bez wody gdzie jest mnóstwo smacznego morskiego pożywienia. Jeden ptak potrafi zjeść w ciągu dnia ponad  100 krewetek. Cała wolna przestrzeń zajęta jest przez Sandpipery. Czasem są tak objedzone, iż nie mają siły pofrunać dalej. Muszą poczekać z dzień lub dwa aż strawią połknięty pokarm. 

My też niezle poszaleliśmy sobie z kolacjami bo kraby z oceanu były wyjątkowo smaczne i co najważniejsze swieżutkie.

Łodzie rybackie i wszelkie inne łódki przymocowane są na wysokich palach i wraz ze zmianą poziomu wody "kursuja " do góry lub na dół.

 Niedaleko St. John przejechaliśmy po  najdłuższym krytym moście. Tak, tak zimy na wschodzie Kanady są długie i ciężkie a więc taki zadaszony most to wygodna droga w okresie zimy bez oblodzenia i cieżkich opadów śniegu.

Peggy Cove to naprawde przeurocza rybacka wioska znana w całej Kanadzie a nawet poza z gładkimi, wielgachnymi jak poduchy kamieniami i małą czerwoną latarnią morską.
 Ach jak miło  przeskakiwało się z jednego olbrzyma na drugi. Kamienie takie gładkie, wypucowane, wyszlifowane słoną wodą, wysoką, często bardzo gniewną falą i szmatem czasu.
Widoki są tak malownicze iż artyści upodobali sobie to miejsce do malowanie obrazów.

Będąc w pobliżu miejsca w którym wydarzyła się tragedia 2 września 1998 roku pojechaliśmy złożyć hołd ofiarom i zobaczyć monument upamiętniający  fatalny wypadek.  Otóż tego feralnego dnia samolot szwajcarsch linii lotniczych 111 leciał z Nowego Yorku do Genewy. W pobliżu Halifax spadł do Oceanu Atlantyckiego z powodu pożaru, który bardzo szybko rozprzestrzenił się w samolocie i wymknął spod konroli  załogi. Zginęlo 229 osób plus załoga. Do miedzynarodowego lotniska w Halifax zostało im tylko 8 kilometrów. Wierzcie mi, że miejsce gdzie stoi monument jest naprawdę urzekające jakby kpiło sobie z wydarzonej tam tragedii.

Muzeum w Halifax jest imponująch rozmiarów, pełno różnych modeli canoe.
Nastepnego dnia dzień był pochmurny, nawet siąpiło nieco ale szczęście dopisywało nam i weszliśmy jeszcze na yacht-żaglowiec Blunose numer 2
Pierwszy został zbudowany w 1921 roku w Nowej Szkocji (prowincja Kanady) i jest jej symbolem. Był przeznaczony do łowienia ryb. Okazało się jednak, że przy rozwiętych  żaglach jest bardzo szybki a wiec używano go do międzynarodowych wyścigów pod dowództwem Angus Walters i tak wraz z załogą zdobył dwukrotnie pierwsze miejsce w w okresie dwudziestolecia miedzywojennego  przed yachtem USA. Yacht pracował  do 1946 roku. Zatopił się blisko Haiti. Nawet w 1929 roku Kanada wydała serię znaczków pocztowych z wizerunkiem Blunose.
Blunose numer II zbudowano w 1963 roku i my  zwiedziliśmy właśnie  replikę.
Do tej pory na kanadyjskiej monecie 10 centowej na revers jest symbol żaglowca Blunose.

Przebywając na wakacjach w Nowym Brunszwiku trudno nie odwiedzić bardzo słynnego "Magnetic Hill" w Moncton.  Cóż to jest?
To Wzgórze Magnetyczne, przykład wzgórza grawitacyjnego, rodzaj złudzenia optycznego tworzonego przez wznoszący się i opadający teren.
To rzeczywiście magiczne miejsce. Jadąc samochodem z góry kiedy nie hamujemy odnośmy wrażenie jakbyśmy  jechali pod góre. Wizualna iluzja wykreowna na drodze kiedy nie widzimy horyzontu zasłoniętego drzewami.

W powrotnej drodze postój wypadł na campingu blisko Montrealu. Tam przenocowaliśmy. Zostawiwszy motorhome,  małym osobowym samochodem udaliśmy się do Monteralu. To było 10 września 2001 roku. Specjalna objazdowa wycieczka pomogła nam więcej zobaczyć  w krótkim czasie. Między innymi była okazja aby podziwiać stadion na którym odbyły się igrzyska olimijskie w  1976 roku. Wówczas polscy spotowcy przywiezli aż 26 medali. To był bardzo dobry rok dla biało-czerwonych.
Na noc wróciliśmy na camping. 

Następny dzień czyli 11 wrzesień też był przeznaczony na zwiedzanie miasta.
Obudziliśmy sie przed 8 rano i ja poszłam wziąć prysznic w łazience dostępnej dla wszystkich turystów. Wróciwszy zobaczyłam że mój mąż wpatruje się w TV  więc mówię do niego.
Zamiast przygotowywać się do wyjazdu to ogladasz film?
On na to: "To nie film, to rzeczywistość. Właśnie upadła jedna z dwóch blizniaczych  wież Worold Trade Center w Nowym Yorku."  Za chwilę na naszych oczach wpatrzonych w ekran TV runęła druga wieża, uderzona uprowadzonym  samolotem.
Wszyscy pasażerwie uprowadzonych samolotow zginęli, jak również ludzie, który byli  w budynkach.
11 września około godziny 9 rano czasu lokalnego USA 4 zamachy terrorystyczne przeprowadzone na terenie Stanów Zjednoczonych pozbawiło życia 3 tysiące ludności. Zginęło rownież wielu strażaków dusząc sie od dymu gdy ratowali życie innych.
Sprawca zamachu to: Al-ka'ida na czele, której stał Osma bin Laden.
Zaatakowano także Pentagon. Wielka grozba spadła na USA i cały świat. Tak więc cały dzień przesiedzieliśmy na campingu przed TV słuchając dalszych informacji. Ulotnił sie zapał zwiedzania Montrealu a poza tym nie wiedzieliśmy czy podobny los nie spotka Kanady.
Noc była niespokoja ze wzgędu na stres jaki nas ogarnął.
12 września rano zapakowaliśmy nasze manele i wyruszyliśmy w powrotną drogę do domu do Toronto.












sobota, 15 sierpnia 2020

Drzewa

Lato w pełni a więc zapraszam do najtańszej i najbezpieczniejszej terapi, czyli na spacer do lasu i przytulania się do drzew. 

Istotne zwłaszcza teraz w czasie pandemi, kiedy nie mamy za dobrej energii kosmicznej i dokucza nam monotonia. Czujemy się niespokojni i martwimy się o przyszłość własną i świata, kiedy wizyty lekarskie odbywają się przez telefon.
Ludzie ubóstwiają kwiaty. Ja też je lubię ale drzewa po prostu kocham. Dla mnie są symbolem zdrowia, siły i historii. Podziwiam je.
Od lat wiemy o leczniczej mocy drzew tak zwanej drzewoterapi.
Dostarczają nam  dobrej energii, wyciszają , wspomagają krążenie itd.


Aborygeni wierzą, że ciężko chory czlowiek powienien oprzeć się o drzewo plecami i czekać aż ono przekaże życiodajne siły. Im poważniejsza choroba tym dłużej trzeba dotykać korę.
Każde drzewo emanuje inną energią. 
Dąb łagodzi stres, przywraca wiarę we własne siły, energia wpływa pozytywnie na trudno gojące się rany i infekcje, pomaga w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji.
Sosna daje nam dobrą energię, pomaga w chorobach płuc, oskrzeli, przeziebieniach, chorobach reumatycznych. Na szczeście mam piekną, wysoką sosnę na podwórku a więc mogę przebywać pod nią zawsze kiedy pogoda na to pozwala. Nie muszę za każdym razem wybierać sie do lasu. Nawet krótkie 5 minut przebywania pod sosną daje rezultaty.
Wierzba zabiera promieniowanie z naszego organizmu.
Osoby osłabione powinny unikać kontaktu z cisem i osiką.
  Tak więc warto wybrać sie do parku lub lasu.
Najlepiej samotnie aby moc się skupić. Postać przy wybranym drzewie lub przytulić. Zwykle nasza intuicja podpowie nam, które drzewo jest  "najlepsze" dla nas. 

Moim ulubionymi drzewami tu na wyspie są: sosna, jarzębina, dąb i arbutus inaczej Madrona. 

To egzotyczne drzewo potrafi wyrosnąć do 25 metrów a grubość pnia w średnicy może mieć  nawet 60 cm. Jest kilka rodzajów tego drzewa. Przez całe swoje życie  gubi korę. Ona  łuszczy się  odsłaniając gładki, jedwabisty, miły w dotyku pień,  koloru  pomarańczowego lub czerwonego  w zależności od wieku drzewa. 

Liście drzewa są błyszczące a jego piękne białe lub kolorowe  kwiaty podobne do kwiatów polskiego  bzu.


Zwykle kwitnie późną wiosną jeżeli lato ma być ciepłe, jeśli chłodniejsze nie kwitnie wcale tak jak w obecnym roku.
W Kanadzie drzewa "arbutus" są pod ochroną. Najwiecej rośnie ich w Brytyjskiej Kolumii i oczywiście na naszej wyspie Vancouver.
To drzewo lubi słońce i skalistą glebę. Dobrze toleruje suche lata. Rośnie w promieniu 8 km od Pacyfiku. Jego owocami na jesieni karmią się zwierzęta. Dawniej Indianie używali kory arbutus do przyrzadzania napoju leczącego żołądek i gardło.

A jeżeli chcecie pogłebić wiedzę o drzewach to polecam fantastyczną książkę "Sekretne życie drzew" (Autor: Peter Wohlleben). Miłego czytania.

Pozdrawiam serdecznie.





niedziela, 5 lipca 2020

Woda

Woda: H20, water, aqua.

 

Lato w pełni i teraz cześciej niż w innych porach roku mamy do czynienia z wodą, czy to ze szlaufu do podlewania kwiatów lub trawnika czy z wodą w jeziorze, rzece, morzu, oceanie, która zaprasza do siebie: Wejdz we mnie ochłodzę cie, obejmę jak kochanka, dodam energii i vigoru. Zrelaksujesz się, przybędzie ci sił.

Wychowałam się nad rzeką. Dom moich rodziców stał na niewielkim wzgórzu w pobliżu Narwi, a więc większą część roku spędzałam nad wodą która srebrzyła się w słońcu. Ten cud natury można było podziwać nawet przez kuchenne okno.


Masz zły dzien, coś nie poszło na tak?
Odkręć kran, napełnij szklankę wodą i poczuj się szcześliwa!

Czy wiesz, że tylko 10 % ludzi na świecie ma dostęp do pitnej wody nie dalej jak na odległość 10 km. Na całym świecie aż 900 milionów ludzi nie ma bezpośredniego dostępu do wody pitnej.

Czy czasem zastanawiasz się nad wodą zdatną do picia?
Czy wiesz jak jest jej naprawdę mało na naszej planecie?

W Polsce mamy małe zasoby wody pitnej.
Od kilku dziesięcioleci narasta deficyt wody. Prawdopodobnie następny kryzys światowy to brak wody pitnej.

Od zarania dziejów wiemy, że ludzie osiedlali się blisko naturalnych wód. W niektórych kulturach zabronione było topienie czegokolwiek w wodach, za to karano śmiercią.

Czym jest woda?
To symbol obfitości i bogactwa, przyciąga dużo dobrej, harmonijnej energii, reprezentuje ruch, bez niej nie ma życia, ma możliwośc zapamiętywania, reaguje na ludzkie myśli.



Feng -shui to sztuka harmoni czyli wiatr i woda.
Wiatr przynosi wodę.
Po ostatnim trzęsieniu Ziemi w Kobel w Japonii kryształki wody były zniekształcone. Po trzech miesiącach pobrane próbki wykazały, że są już odbudowane.

Z czym kojarzy nam się woda?
Z życiem, z czystością, swieżościa, relaxsem, przetrwaniem.

Mamy na świecie 4 żywioły: woda, powietrze, ogień, głód.
W Azji jeszcze drewno i metal.
Rzecz w tym by odpowiednio je ujarzmić aby nie sprawiały kłopotu.
Dzisiaj skupię się na wodzie.

Wszystko jest wibracją a wibracja jest życiem.
70% powierzchni planety to woda. Ciało ludzkie w 70% składa się z wody.
Czy to nie jeszcze jeden dowód, że jesteśmy częścią wszechświata?
Aż 97% wody na naszej planecie to woda niezdatna do picia!

Wody słodkie to tylko 3% wszystkich zasobów Ziemi. Co ciekawe, największe jej skupisko jest na Antarktydzie.

To jest pierwsze największe zródło wód plus pozostałe lodowce i śniegi. Drugie zródło to wody podziemne. Natomiast rzeki, jeziora i płytkie wody podziemne to zaledwie 0,4 % objętości wody.

Już teraz wiekszość krajów cierpi na deficyt wody.
Tej dobrej zdatnej do picia jest tylko 1%!
Chrońmy ja, szanujmy, oszczedzajmy.



Pomimo że jest nam potrzebna codziennie, to nie zastanawiamy się nad każdą szklanką czystej wody, prawda?
Biorąc prysznic przeważnie nie zakrecamy kranu gdy namydlamy się i tak następnych 50 litów spływa bez użytku!

Szczotkujesz zęby?
Zakreć kran, wystarczy ci szklanka wody do wypłukania ust. Jeśli zostawisz otwarty w czasie mycia zębów zużyjesz niepotrzebnie aż 7 litrów wody.

Masz cieknący kran?Napraw.
W przeciągu tygodnia z kapiącego wycieknie aż 90 litrów wody jeśli jedna kropla kapie co sekunda. "Kropla wody drąży skały".
Do kąpieli w wannie trzeba użyć aż 200 litrów wody!

Wiemy, że słodką wodę można pozyskać ze słonej ale ten proces jest bardzo kosztowny i nie wiadomo co zrobić z ubocznymi produktami.

Mamy różne wody.
Twarde i miękkie, z dodatkiem różnych minerałów. Jest ich ponad 100 gatunków, każda z nich ma trochę inny skład. Tak czy inaczej lepiej pić wodę z kranu niż z plastikowych butelek.

A jaka woda jest najlepsza dla naszego organizmu?
Którą wodę organizm najlepiej przyswaja?
Wodę strukturalną czyli taką wodę, która jest częściowo zamrożona i następnie roztopiona najlepiej w promieniach słonecznych. Według naturopatów wypłukuje z naszego organizmu martwe komórki, jest zbliżona do tej, którą mamy w warzywach.

Wiemy jakie trudności z wodą mają mieszkańcy Afryki, Azji,Chile i wiele innych miejsc na naszej planecie. Na terenach pustynnych pozyskiwanie wody to nie lada wyzwanie. Nie obeszło się też bez wojen o wodę.

Na pustyni Namib w Afryce rocznie spada tylko 2 milimetry wody. Jest to najbardziej sucha pustynia na świecie a mimo to istnieje tam życie. Chrząszcze namibijskie każdego ranka wspinają się na szczyty wydm. Tam ustawiają się tyłem do wiatru, prostują swoje nóżki i opuszczają głowy. Napływająca mgła gromadzi się na ich pancerzach i skrapla płynąc prosto do ich otworów gębowych. Taka ilość wody wystarcza im do następnego poranka.


Podpatrując naturę naukowcy udoskonalili tę motodę konstrułując specjalne siatki podobne do siatek tenisa. Włókna takiej siatki, powłoki i otwory są dostosowane do "łapania" mgły, która skrapla się. Wiatr każdego ranka przynosi mgłę znad Atlantyku nawet do 60 km w głab lądu. Ta zatrzymując się na siatce skrapla się i po jej drugiej stronie rynnami płynie prosto do domostw i gospodarstw rolnych. Pomimo, że mgła zawiera wodę z oceanu to po skropieniu jest słodka i nadaje się do picia. Takie urzadzenia są już zainstalowane w 17 krajach. Technologia pozyskiwania wody z mgły nie jest droga ani skoplikowana ponieważ natura wykonuje ciężką pracę odparowania, odsalania i kondensacji. Wodę w ten sposob uzyskuje się w wielu miejscach na świecie: w Chile, Maroku, Peru, Gwatemali, Ghanie, Erytrei, Nepalu a nawet w USA.

Z każdym rokiem jest wody mniej.

Tegoroczna susza w Polsce też daje się we znaki. Oto jeden z wielu przykładów. Kiedyś były normalne deszcze. Teraz ze względu na zmianę klimatu często zamiast deszczu jest po prostu niesamowita ulewa a wyschnięta ziemia nie jest w stanie wchłonąć jej w krótkim czasie, tak więc woda deszczowa spływa gwałtownie tam gdzie jest niżej i wtedy bardzo szybko podnosi się poziom w rzece, która nie mieści się w swoim korycie i przybiera powodując powodzie..


Ilość wody na naszej planecie jest od początku taka sama a popyt na nią szybko rośnie.
Wody dobrej zdatnej do picia jest tylko 1%!!!
Chrońmy ja, szanujmy, oszczędzajmy.





czwartek, 4 czerwca 2020

Whistler



Zabieram Was do "Peak 2 Peak"

Dobrych kilka lat temu na 60 rocznicę moich urodzin wymyśliłam zamiast prezentu wyjazd.
I tak na 60-tkę odbył się wypad nad wodospad Niagara Falls ale o tym miejscu już pisałam.
Ten plan konsekwentnie realizujemy z mężem do tej pory.
Prawie 10 lat temu w kilka miesięcy po olimiadzie zimowej w Vancouver która odbyła się w lutym 2010 roku pojechaliśmy do Whistler. Tam odbywały sie niektóre zimowe igrzyska. Miejscowość ta znajduje się 125 km na północ od Vancouver w Brytyjskiej Prowincji nad Oceanem Spokojnym. Znowu zbliżają się moje urodziny a przecież nigdzie nie można pojechać w tym roku ze względu na pandemię corona virus to przynajmniej powspominam miniony fajny czas.


Był początek czerwca.

Pogoda dopisywała. Dla nas to nieco dłuższa podróż. Najpierw należało wziąć prom z Nanaimo (które leży na wyspie) do Vancouver. Wodna podróż trwa 2 godziny. Bilet za przewóz samochodu wcale nie taki tani bo stówka w jedną stronę. Na szczęście nie musimy płacić za siebie bo od poniedziałku do czwartku włącznie dla seniors przejazd jest bezpłatny. Na promie jest bufet ze smacznym jedzeniem a więc spokojnie można zjeść posiłek.

Wszystko układało się świetnie ponieważ przy okazji zobaczymy nową wioskę hotelową gdzie mieszkali mistrzowie olimpijscy i tam zarezewowaliśmy noclegi. Pokoje jednakowe, duże, przestronne z aneksami kuchennymi i z całym wyposażeniem do gotowania nawet ze zmywarką do naczyń za $100 na jedną dobę.

Nie stać nas było na uczestniczenie w olimpiadzie (a były to już trzecie igrzyska rozegrane w Kanadzie) to teraz dobry czas na krótkie wakacje.

Jadąc samochodem z Vancouver do Whistler podziwiamy wspaniałe krajobrazy, które naprawdę zapierają dech w piersiach. Pierwszego dnia po rozlokowaniu się idziemy na spacer wzdłuż górskiego potoku.

Pogoda wymarzona. Powietrze czyste, górskie, lekko oddycha się.
Następnego dnia skorzystaliśmy z wyciągu krzesełkowego na niewielką górkę już nie pamietam nazwy. Szcześliwcy mogli zobaczyć spacerującego misia na dole. Nam nie pokazał się.
W kompeksie hoteli pełno elegankich sklepów z towarami z całego świata, nie brakuje też lokalnych wyrobów. Dużo restauracji, kawiarni. Tu i ówdzie rozbrzmiewa muzyka. Atmosfera wczasowa.


Trzeciego dnia czas na specjalną wycieczkę gondolą!! Dlaczego ta gondola jest godna uwagi??

Jest to najdłuższa na świecie kolejka linowa 4,4 km łącząca 2 góry w niedalekiej odległości od siebie Blackcomb z Górą Whister. Potocznie wszyscy mowią "peak 2 peak". Bilety wcale nie takie tanie, dla seniors $60. W tym czasie gdy my byliśmy były tańsze ale z każdym rokiem droższe jak wszystko na całym świecie.
Gondole mają przezroczyste podłogi tak, że widoczność jest 360 stopni. Kolekja linowa przesuwa się na wysokości 436 metrow na 3 linach. Fantastyczny widok na wygasłe vulkany, lodowce, rozległe czubki swierków, gdzieniegdzie przecinki lasów.



W słoneczny dzień śnieg błyszczy niczym małe diamenty aż trudno cokolwiek zobaczyć bez słonecznych okularów. Widać łatwiejsze i trudniejsze trasy do wspinaczki górskiej. Jeszcze w czerwcu pełno sniegu na wyższych partiach gór, którego nie dotykałam już 9 lat.


Szcześliwcy czasem zobaczą spacerujacego niedzwiedzia albo inne leśne zwierzątko.
Znajdują się tam trasy narciarstwa alpejskiego i kolarstwa górskiego.

Właściwie Whistler to jest takie miejsce gdzie każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie i tak można udać się na:
  •     geologiczną wyprawę jeepem
  •     rowerową wyprawę
  •     wodną białą rzeką ( ang. white water)
  •     bungee line czyli skok na linie dodający adrenaliny
  •     saneczkarstwo
  •     lodowiska
  •     SPA ze skandynawską sauną
  •     ogniska
  •     rzezby indiańskie, piękne totemy i wiele, wiele innych ciekawostek
W sezonie pełno dodatkowych straganów z różnościami.
Co prawda wakacje były dość krotkie ale bardzo udane. 





 

piątek, 15 maja 2020

2020 Kwiecień - Czas



Tylko 3 głoski a 4 litery, taki krótki wyraz a jak duże ma znaczenie w naszym życiu gdy zastanowimy się chwilę.

Na sam początek trochę humoru i mądrości naukowych.
Kiedy czas upływa najszybciej? Na dobrej randce - wtedy godzina to tak jak 5 minut.
A kiedy wlecze się najdłużej? Przed zamkniętymi drzwiami do WC.
Podobno czas na ziemi upływa wolniej niż w górze ze względu na obroty Ziemi. Większość z nas wie, że przez wybranie odpowiedniego koloru ścian mamy minimalny, iluzyjny wpływ na czas bo wtedy płynie wolniej, szybciej lub weselej w zależności od naszego gustu.

Pod względem upływu czasu wszyscy jesteśmy równi, bogaci i biedni, szcześliwi i niezadowoleni.
Ludzie, którzy mają duży wpływ na wiele rzeczy dziejących się na świecie także nie mogą zatrzymać ani pomnożyć go tak jak pieniędzy. My też nie możemy. Niektórym dobrze zorganizowanym udaje się umiejętnie wykorzystać czas bo "czas to pieniądz" jak mówi stare porzekadło.
Wiadomo, że czas zmienia i jak nas zmienia. Nieco inaczej pracuje dla płci pięknej.

Czas... Przyjaciel? Wróg? Dobrodziej? Złodziej?
Sprzymierzeniec cierpliwych? Wróg niecierpliwych?
`Mamy go za dużo? Brakuje go zawsze?
Czas jest chytry, bywa złośliwy, czasem ciągnie w tył. Żałujemy, że coś minęło, wspominamy dawne młode lub dobre lata. Innym razem bywa zbawieniem, leczy rany.
Często wyprzedza nas a właściwie to my wyprzedzamy, myśląc o przyszłości zamiast żyć tu i teraz nawet z maseczkami na twarzy. Przynajmniej nie potrzeba makijażu. Z pewnością często bawi się nami tak jak teraz w okresie epidemi koronawirus. Niewiele a jednocześnie dużo możemy zrobić zostając w domu i nie narażajac innych ani siebie na nowe zakażenia. Trzeba ten czas przeczekać najlepiej jak potrafimy.

Teraźniejszego czasu nie chcemy zatrzymać niech idzie w czort!!!
Czekamy na lepszy czas!

Nadszedł dla nas wszystkich inny czas. Trudny czas. Nie jest łatwo pokonać wielki strach, czasem smutek nam doskwiera ale to przecież od nas zależy jak zareagujemy na daną sytuację.
Nikomu nie spieszy się. Można i trzeba w tej sytuacji znaleźć nieco zalet.

"Co będzie to będzie przecież nie musi być złe, szukałam Cię wszędzie…”
Chyba pamiętacie tę starą piosenkę... Nawet nie pamiętam kto to śpiewał?
Tak i my teraz szukamy w myślach dobrych, przeżytych chwil.
Możemy teraz opisać lub opowiedzieć swoim wnukom wiele ciekawych rzeczy. One nareszcie mają więcej czasu bo już nie biegają z muzyki na angielski, z plastyki na judo etc. Teraz jak za dawnych dobrych czasów DOM jest od wszelkich zajęć. Rodzice są w domu. Mama upiecze chlebek albo ciasto a zapach rozniesie się aż do sąsiadów, wiemy, że drożdży brakuje w sklepach i to jest dobry znak, tata zreperuje dawno popsutą zabawkę albo zagra z dzieckiem w grę planszową a może pokopią piłkę na podwórku, zbudują domek dla ptaków.

Nic nie możemy zrobić w tym względzie poza dyscypliną i dobrą organizacją swojego życia aby nie trwonić na nieistotne sprawy, nie szukać czegoś czego i tak nie znajdziemy. Wolno nam mieć marzenia o wyspach szcześliwych od wirusa, o czystym powietrzu, o rosie na kwiatach, o promyku słońca, o rozgrzanym piasku na plaży, przywołać w pamięci szum morza, to wszystko wkrótce spełni się naprawdę.
I tam miją sekundy, minuty, godziny, dni tygodnia, miesiące, lata i całe wieki. Czasem życie zamiera tak jak teraz. Wszyscy jesteśmy uśpieni jak w baśniach dla dzieci kiedy cały dwór zasnął włącznie z królewną. Przyjdzie CZAS gdy zjawi się dzielny rycerz i wyzwoli nas z pętli wirusa. A może sami zrozumiemy i wyzwolimy się?

Pozbierajmy resztki szcześcia do kupy i nie dajmy sie!

Zamiast narzekać popatrzmy przez okno jaki piękny jest świat. Ile kwiatów daje nam wiosna. Poczuć zapach kwitnących czereśnie, jabłoni.

Może to dobry czas aby:
  •     uszyć maseczki na twarz
  •     zrobić porządki w szafie,
  •     zacząć codzienne 10 minutowe ćwieczenia?
  •     nałożyć odżywczą maseczkę na twarz
  •     przeczytać dawną książkę lub poezję
  •     posłuchać ulubionej muzyki
  •     zadzwonić do dawnej, samotnej znajomej
  •     pomodlić sie w ciszy domowego ogniska
  •     przytulić do drzewa
  •     a przede wszystkim wybaczyć sobie i ludziom.

Czas to najwyższa wartości jaką możemy podarować drugiemu człowiekowi.
Ta chwila wymaga od nas skupienia na najbardziej prozaicznych czynnościach, ktore należy wykonywać myśląc co robimy!! Uświadamia nam kruchość istnienia i to, że właśnie teraz nie ma egoistycznego "ja" jako jednostki lecz jest wielkie MY.