Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

piątek, 9 lutego 2024

Meksykańskie jedzenie

Tak jak w Polsce lubimy jeść chleb, który jest podstawą i wymiernikiem naszej ekonomii tak w Meksyku przede wszystkim podstawowym produktem jest tortilla czyli  okrąły, miękki lub twardy placek wielkości 15 cm średnicy wytwarzany z mąki kukurydzianej.
Podawany na ciepło z kawałkami sera, różnego rodzaju rybami lub mięsem, do tego nieco sałaty i obowiązkowo smażona fasola. I do tego ostry sos zwany salsa.
Nie wiem czy jest drugi kraj na świecie z taką rożnorodnością salsy?
Oczywiście można zamówić wegetariańskie taco jak kto woli.

W czasie lunchu można kupić ciepłe taco w sklepach spożywczych, zapakowane w pergamin po 10 sztuk, przetrzymywane w pojemnikach potrzymujących ciepło.
Szanujący się Meksykanin do miękkiego taco nie używa sztućców.

Normalny chleb, szczególnie razowy jest bardzo, bardzo drogi, na polskie pieniądze przeliczając to ponad 20 złotych za jeden mały bochenek.                             

                                 
Avodaco zrobiło w całej Europie furrorę, stało się modnym jedzeniem i większość z nas lubi quacomale z avocado. W Meksyku jest to najpopularniejsza przystawka przed głównym posiłkiem.

Burrito to ciepła tortilla wypełniona farszem z mięsa i fasoli.
Tomale to tak jakby nasz polski gołąbek tyle, że prażony na parze w liściach kukurydzy. I zmniejszą ilością wkładu.
                                  

Wszystkie warzywa i owoce są bardzo słodkie i smaczne bo rosną w pełnym słońcu.
Z owoców najtańsza jest papaja.
Spojrzcie jaki ma piękny kształt po przekrojeniu w poprzek.
Od lutego w sklepach zaczynają pojawiać się smaczne mango, jest ich kilka rodzajów. 

Natomiast najbardziej popularne owoce w Polsce jak jabłka, gruszki, śliwki są tu dość drogie.
Oto takie ceny gruszek w markiecie meksykańskim podane w pesos (4 pesos to około 1 złoty).
 

 Maleńkie owoce gujawy wydzielają intensywny, miły zapach. Zawiarają dużo małych pestek. Można je jeść w całości.

Chayo jest zielone. Można jeść surowe albo dodać do stir fry.


W sprzedaży są także bardzo maleńkie rajskie jabłuszka.
Odpowiednik naszych pierogów to jeden duży pieróg z serem smażony w dużej ilosci tluszczu podobnie jak frytki.
 
Oczywiście drzewa babanowe rosną wszędzie nawet w dżungli.

                              
W Meksyku pojedyńczy rybacy nie mogą łowić krabów do specjalnych klatek a więc czasem aby sobie dorobić wypływają łodzią w morze i łapią je rękami, nurkując.
Potem sprzedają miejscowym turystom lub do hotelu.


Ze względu na ogromny najazd turystów z całego świata Meksyk staje się coraz droższy. Wiele dużych centrów handlowych jest dostosowanych do ogólnego standaru światowego.
Moje realacje są podane tylko z jednej miejscowości Playa Del Carmen z prowincji Quintana Roo w pobliżu Połwyspu Yucatan.
Tak jak w Polsce w każdym regionie są przyrządzane specyficzne potrawy tak zapewne jest też w Meksyku, kraju obszernym który coraz lepiej prosperuje.








sobota, 9 grudnia 2023

Droga

Już z powrotem w Meksyku na zimę i od razu niespodzianka w formie drogi!
Są różne drogi w życiu: do serca, do sukcesu, do pracy, do domu, do lasu, na plażę itd

Dzisiaj nietypowo bo trochę o najbliższej okolicy.
Cieszymy się ponieważ robią nam asfaltową nawierzchnię na tej polnej drodze, którą chodziliśmy do tej pory.
Już jest zrobiony porządny chodnik na którym zamontowano lampy na wysokich słupach aż do nieba, będą oświetlały gwiazdy na niebie.

W Meksyku taka moda, że słupy od lamp oświetleniowych montowane są w chodniku dla pieszych.
Zaś przy niektorych jezdniach wcześniej wykonanych rosną drzewa.
Zastanawia mnie fakt czy Meksykanie tak kochają przyrodę czy po prostu nie mają mocy przerobowej aby usunąć dodatkowe już i tak prawie uschnięte drzewa.

Mój mąż zafascynowany pracą spędza wiele godzin przyglądając się jak powstaje nawierzchnia, przy okazji i mnie się udziela i dlatego piszę, ponoć pisanie jest pewną formą modlitwy.
Na tę uwardzoną nawierzchnię najpierw rozpryskują olej po czym specjalny track spycha luźny asfalt a robotnicy rozsypują go równomiernie po powierzchni.

W dalszej kolejności  przejedzie kilkakrotnie ciężki walec aby utwardzić.
Ponoć w Kanadzie i USA jedzie taka maszyna pomału i równomiernie pokrywa i i już nie jest potrzebna ingerencja ludzkich mięśni.
Myślę że zajmie im to jeszcze z tydzień aby uporać się do końca w robotą.

Następny  atrykuł będzie o meksykańskim jedzeniu.
 
Tymczasem pozdrawiam wszystkich serdeczenie.

poniedziałek, 20 listopada 2023

Łosoś podróznik

Ryba łosoś.
Większość z nas lubi podróże, wtedy wydaje się, że czas płynie wolniej, ale że łososie też to lubią a może po prostu muszą?
Czy wiecie gdzie wędrują łososie z oceanu?
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się na tym, gdzie one się rodzą?

Jak bardzo skomplikowany jest ten proces, jaką ciężką pracę wykonują dorosłe osobniki płynąc kilometrami pod prąd rzeki z oceanu do miejsca urodzenia, aby w końcu po spełnieniu swojej ostateczne misji, po prostu zakończyć życie. Płynąc w gorę rzeki nie pobierają w tym czasie pokarmu. Dużo z nich umiera po drodze.
Podobno kierują sie zapachem wody w miejscu w którym przyszły na świat.
Osobniki damskie po dopłynięciu składają ikrę w żwirze wodnym od października do marca a samce walczą o jej zapłodnienie.
Jajeczka leżą do wiosny po czym wykluwają się 2 centymetrowe larwy, które czerpią pokarm z żółtego woreczka w którym wcześniej przebywały. Ten proces trwa aż 40 dni. Następnie młode osobniki spędzają w rzekach 2 lub 3 lata, po czym płyną do morz i oceanów i tam żyją 2-3 lata, po czym znowu wracają  do rzek, płynąc pod prąd do miejsca urodzenia.

Tak właśnie dzieje się w rzekach Brytyjskiej Kolumbii: Fraser River i  małych rzeczkach na naszej wyspie gdzie są pobudowane sztuczne akweny (cały obszar w Nanaimo wynosi 375 akrów) zwane Hatchery, gdzie uważne oko ludzkie i wiedza pomaga utrzymać te gatunki dla celów konsumpcyjnych.
Tylko  w tym roku wypuszczono dwa i pół miliona łososi z hatchlings czyli ze sztucznie utworzonych akwenów do miejscowych jezior.



W niektórych miejscach gdzie poziom wód nie jest na tym samym poziome, aby ułatwić rybom przemieszczanie się pobudowano specjalne schody, które  przy samej ścianie mają owalny kształt na przemian po jednej i drugiej stronie. Pokonując tę wysokość ryby po prostu skaczą.


Skąd one wiedzą, kiedy opuścić ocean i udać się w ostatnią drogę życia?
Czy to nie jeszcze jeden dowód na cud natury!
To wciąż wielka naukowa zagadka.

Wybaczcie, że tak mało zdjęć tym razem ale nie wzięłam ze sobą aparatu fotograficznego wybierając się nad rzekę i do sztucznych akwenów.

Anton Czechow w „Sachalin” tak napisał o tych rybach.
"W końcu, wycieńczone popędem płciowym i głodem, giną i już w środkowym biegu rzeki można napotkać wiele śniętych egzemplarzy, a górnym jej biegu brzegi bywają zasłane martwymi, cuchnącymi rybami.
Te wszystkie cierpienia,  jakie w okresie godowym przeżywają ryby, noszą nazwę 'wędrowania ku śmierci', ponieważ nieuchronnie do niej wiodą i and jedna ryba nie powraca do oceanu, lecz ginie w rzekach."







niedziela, 8 października 2023

Parki w Nanaimo

Przepraszam, trochę zaniedbałam blog ponieważ kończyłam swoją trzecią książkę pod tytułem „Jedyna taka miłość”.
Oprócz tego od jakiegoś czasu zajęta jestem raz w tygodniu długim  spacerem organizowanym z naszego osiedla. Czasem wyprawę poprzedza jazda samochodami z pół godziny w bardzo urocze zakątki.
Poczułam nieodparta potrzebę podzielenia się z Wami moimi wrażeniami ze spacerów do  parków w Nanaimo i okolicy. W najbliższym otoczeniu mamy ponad 20 parków, dzięki dobrym ludziom, którzy oddali w testamencie  wielkie połacie ziemi do użytku publicznego.
Nie wymienię wszystkich tylko niektóre.
Idąc rozmawiamy, żartujemy, śmiejemy się. Staramy się aby było słychać nas z daleka ponieważ w niektórych parkach mieszka niedźwiedź lub "duży kot" cougar, najchętniej skaczą z drzewa  znienacka  atakując arterię szyjną.
Piszę zupełnie serio, są misie na naszej wyspie  jak i w całej Brytyjskiej Kolumbii.
Po drodze czasem spotykamy miejscowych ludzi maszerujących zwykle z psem, który ma przymocowany dzwoneczek do szyi aby niedźwiedź słyszał i nie zbliżał się.
W kieszeni znajdzie się spray z pieprzem a w ręku porządny kij.
Tak więc mamy dodatkowy dreszcz emocji.
Do tej pory nie spotkaliśmy żadnego i dalej nie mamy najmniejszej ochoty na takie spotkanie ale tu i ówdzie misie zostawiają ślady po sobie i po tym poznajemy ich obecność.


Bowen Parki jest rozległy gdzie rosną gigantyczne klony jak również drzewa iglaste i ogromne płaskie skały. Aby obejść cały park potrzebna  przynajmniej godzina. Teraz jesienią jest szczególnie pięknie w rdzawym otoczeniu i liściach tańczących na wietrze.

English-man River (rzeka) oddalony od naszej miejscowości około 30 kilometrów.
To właśnie tutaj jak  i do Fraser River najdłuższej rzeki w Brytyjskiej Columbii przypływają łososie aby złożyć ikrę, czyli wracają do swojego miejsca urodzenia  ale o tym napiszę nowy artykuł.
W tym parku mieszkają bobry co widać na załączonych zdjęciach w postaci ściętych lub nadgryzionych drzew.


Butertubs Masch park ulokowany jest wokół jeziora. To sanktuarium dla ptaków.
Jest  kilka obserwacyjnych punktów plus jedna wieża. Nazwa pochodzi od farmy, która kiedyś tu funkcjonowała a masło zrobione ochładzano w jeziorze ponieważ nie było jeszcze lodówek.

Morrell Nature Sanctuary to obszar 278 akrów z 11 kilometrami wyznaczonych dróg. Wchodzisz w zupełnie dziką roślinność, pełno paproci i mchu. Jest tak bardzo zarośnięty, że  poruszamy się tylko po wytyczonych szlakach. Niebo zasłonięte olbrzymi konarami i gałęziami. Duża wilgotność. Ulokowany na południu Nanaimo, blisko uniwersytetu.  

Żółwiowe wzgórze lub Machu-Picchu jak nazywają potocznie, to fantasyczne wzgórze do którego ścieżka wiedzie w górę przez las. Zaś na samym szczycie miła niespodzianka. Oprócz niebiańskich widoków góra obłożona specjanie dobranymi kamieniami. Zrobił to pewien pan po przejściu na emeryture, pracowal przy tym swoim projekcie 4 sezony letnie, sami zobczcie czy nie jest interesująco.

                                                    
Pozdrawiam serdecznie.










piątek, 1 września 2023

Piknik polski z "Marszałkiem"

Polonia kanadyjska pielęgnuje polskie tradycje i uczy historii.

13 sierpnia bieżącego roku w Polskim Domu Kultury przy ulicy 90 Dock w  Victorii, stolicy Brytyjskiej Kolumbii odbyła się uroczysta impreza z odsłonięciem popiersia naszego wybitnego wodza Józefa Piłsudskiego.
Dla nas to cała wyprawa bo należało pokonać samochodem 120 kilometrów w jedną stronę.
Uroczystość zaczęła się już  w południe, wspaniałymi występami, na pięknie udekorowanej scenie.

Wystąpiły takie zespoły jak:
Biały Orzeł
Kalyna - ukraiński chór
Paul Kannaspuro (śpiew i gitara)
Zofia& Wiktor Szczurek duet
i wiele wiele innych.

Pogoda też nam dopisała, plus 30 stopni, słonecznie.
Pod rozstawionymi parasolami przy stolikach można było zjeść smaczny lunch przygotowany przez nasze miłe panie, ubrane w polskie stroje ludowe: bigos, pierogi, kiełbaski na gorąco, kawa, herbata i własne wypieki, do wyboru.
Nie zabrakło także polskiego piwa.

Były tańce, swawole i dobry humor nikogo nie opuszczał.
Oprócz tego kilka straganów a z nich najbardziej oblegany z biżuterią Pani Hani.

W sprzedaży były także pocztówki, książki z prozą i, piekną poezją Adama T. Marck i polskie pamiątki.
Do uroczystości przyłączyli się Ukraińcy. Sporo miejscowych Kanadyjczyków i turystów także odwiedziło nas.
Przygotowano ciekawą dekorację z kwiatów symbolizującą dwie flagi:polską i ukraińską przy popiersiu wodza.
O siedemnastej  zaczęła się najważniejsza część dnia przy akompaniamencie zawodowej orkiestry dętej z Vancouver.

Po odsłonięciu popiersia Józefa Piłsudskiego przy ogólnym aplauzie słuchaliśmy wzruszających opowieści najstarszych Polaków, mieszkańców Victorii i okolic.
Wspomniano ciekawostkę o wodzu, który postawił swoją stopę w Victorii. Wracający statek z Japonii zatrzymał się na jakiś czas w Victorii. Józef Piłsudski  z Tytusem Filipowiczem wyszli na ląd i skierowali się do apteki na lody (ponad sto lat temu właśnie tam sprzedawano lody)
Był to rok 1904. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to,że łódź odpłynęła do Vancouver z ich bagażami i dokumentami.

Być może kto czytał moją książkę „Na skrzydłach wiatru”  to pamięta, że na stronie 40 piszę szerzej o tym wydarzeniu. Tak jakbym przewidziała, że za rok od wydania książki słowo w słowo zostanie to samo powtórzone na uroczystości.

Na zakończenie zachęcano uczestników aby kwiaty symbolizujące flagi zabrać do własnych ogródków.
Ja też wzięłam żółte, przesadziłam do większych doniczek i jeszcze mi kwitną ozdabiając koniec lata.