Zdaje mi się, znowu się lenię i nic nie piszę.
No może nie tak zupełnie bo spędzam czas w Meksyku dość intensywnie.
Chodzę na długie spacery, pływam w morzu.
Zapisałam się na gym, na szczęście bardzo blisko bo w sąsiednim budynku.
Włączone chłodzenie pomaga utrzymać odpowiednią temperaturę i wilgotność powietrza w ogromnej sali.
Natomiast muzyka jest w stylu meksykańskim czyli bardzo głośna.
Za każdym razem proszę o przyciszenie decybeli.
Meksykanie w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenie (kraj w większości katolicki)
idą rano do kościoła a potem na resztę dnia na plażę. Co ciekawe zabierają całe rodziny na plażę, widać pełno ludzi w bardzo podeszłym wieku no i oczywiście dużoooooo dzieci.
W każdym samochodzie jadącym na plażę na tylnym siedzeniu jest z sześcioro lub więcej dzieci. Zapomnijmy o fotelikach czy pasach bezpieczeństwa.
W tym roku 25 grudzień w Playa Del Carmen był wyjatkowo uroczy więc my też wybraliśmy się na plażę po południu aby przy okazji pod wieczor zjeść kolacje w resturacji na plaży.
Jest bosko, siedzisz boso przy stoliku, masz kontakt z matką Ziemią, czujesz swieżą bryzę od morza a lekki wiatr targa włosy. Podziwiasz fale morza i słuchasz, słuchasz , sluchasz szumu morza.
Wczoraj było tak dużo ludzi jak w żadnej z poprzednich trzech zim odkąd tu
przyjeżamy. Wąski dojazd na plażę a jeszcze zapakowany po obydwu stronach samochodami.
Pozdrawiam cieplutko i życzę wszystkim szczęścia w Nowym Roku



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz