Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

niedziela, 21 marca 2021

Śmieci

Nieważne ile ludzi sprząta, ważne ile ludzi NIE śmieci.
Każdego dnia swoją postawą możemy przyczynić się do zmniejszenia ilości śmieci, szczególnie plastiku.
Śmieci to temat dotyczący nas wszystkich, na całym świecie. 


Uważam, że każdy kraj sam powinien rozwiązywać ten problem we własnym kraju.
Znacie to powiedzenie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma." Co to za nowa moda wysyłania śmieci do  krajów rozwijających się. Firma bierze pieniądze za zabranie śmieci i wysyła do innego kraju a tam  wysypuje do oceanu lub na śmietnisko. Skąd się wzięły tony śmieci w oceanach, morzach?
Rok rocznie trafia tam 10 milionów śmieci!
Najpierw były wyprodukowane na lądzie  i tam powinny zostać!!

Kanadyjska firma Chronic inc. w 2013 roku wysłała aż 100 kontenerów niby na recycling na Filipiny.
Na miejscu okazało się, że to zwykłe śmieci między innymi brudne pieluchy po dorosłych. Tamtejszy rząd nie chciał przyjąć tego szajsu i wojna śmieciowa trwa już 6 lat pomiędzy tymi krajami. Do tej pory zutylizowano 40 kontenerów. Reszta stoi i gnije.
"Piękna organizacja" prawda?

Nowoczesność w domu i zagrodzie a więc plastik wszędzie.
Myślenie jest trudne ale można się przyzwyczaić.
Część ludzi na świecie idzie do spożywczego sklepu bez toreb: "A co tam, kupi się plastikowe torby po 10 centów". A gdyby tak każda z nich kosztowała dolara? Tyle właśnie potrzeba żeby wziąć wózek na zakupy ale jakoś ludzie nie zostawiają wózków samopas tylko odprowadzają na właściwe miejsce  aby z powrotem odzyskać dolara. Wówczas chętnych do plastikowych toreb byłoby znacznie mniej.  Jeszcze lepiej, gdyby tych toreb nie produkowano.

Na szczęście drgnęło w Brytyjskiej Kolumbii bo za metalowe puszki i kartoniki recycle płaci teraz 10 centów - poprzednio 5.  O razu zrobiło się czyściej i rzadziej widać porzuconą puszkę.
Torby spożywcze plastikowe od 1 kwietnia będą kosztować 30 centów.
Dobre i to aczkolwiek wolałabym aby ich cena wzrosła do dolara.
W wielu gminach między innymi w Izabelinie widziałam jak ludzie używają torebki z materiału na chleb, warzywa etc. Pomyślcie jeśli każdy człowiek tylko przed jeden dzień nie zużyłby żadnego plastiku jaka to już byłaby oszczędność.
W Polsce a może jeszcze w innych EU nie używa się już plastikowych jednorazowych nożyków, łyżeczek, widelczyków. Piękna inicjatywa, teraz te przedmioty wytwarzane są z drewna!
Wiadomo my nie pójdziemy wybierać plastiku z oceanu ale w naszym małym gospodarstwie możemy i powinniśmy go ograniczyć.
Uczmy nasze dzieci i wnuki bo to dla ich dobra.
Jeśli nie będziemy patrzeć szerzej na wszystkie aspekty to nasza Ziemia, oceany, stawy, jeziora pokryją  się jednym wielkim śmietniskiem i nasze wnuki nigdy nie zobaczą  prawdziwej plaży ani nie wykapią się w naturalnym zbiorniku wodnym. Nie mówiąc już o tym jak niebezpieczny jest plastik dla ryb i wszystkich innych zwierząt żyjących w wodzie.
Szczególnie karygodne jest "podrzucanie" własnych śmieci, opróżnianie byle gdzie popielniczki z petów w samochodzie.

Przytoczę  kilka przykładów z własnej obserwacji jak  rząd i ludzie podchodzą do tego tematu w innych krajach.
W USA są punkty skupu plastikowych butelek, pustych puszek etc. Ale po co się trudzić aby kolekcjonować ten zużyty materiał i dostać parę centów?
W Kalifornii butelki po winie wyrzuca się do pojemnika na śmieci jak również wszelkie odpady z ogrodu. Uważam to za ogromne niedbalstwo.
Nieco lepiej jest w Kanadzie.
Za pustą butelkę po winie sklep płaci 10 centów. 


Na naszej wyspie, która jest 10 razy mniejsza niż cała Polska recycling i śmieci zabierane są raz na 2 tygodnie.
Z pewnością łatwiej jest utrzymać czystość w mniejszych miejscowościach gdzie ludzie znają się i pomagają sobie wzajemnie.
W Victorii pewien profesor uniwersytetu zbiera śmieci, puszki, igły od początku pandemii.
W naszej najbliższej okolicy nie tylko my z mężem zbieramy śmieci podczas spaceru.  Robią to też inni ludzie.
Na szczęście świadomość w społeczeństwach wzrasta i więcej ludzi dba o naturalne środowisko.
Dziś zrób to czego innym się nie chce a jutro będziesz miał to czego inny pragną.
Na załączonych zdjęciach nasze oddane butelki, kartoniki. puszki etc. zebrane z ubiegłego roku bo na początku pandemii  wstrzymano odbiór i kwit po odbiór pieniędzy za oddany towar.





piątek, 22 stycznia 2021

Wywiad z sosną

Dzień dobry sosenko.
Czy masz ochotę porozmawiać ze mną?

Chętnie

Czy mogę zwracać się do ciebie "moja piękna"?
Jak najbardziej, jeśli sprawi ci to radość.

Kto ciebie wyhodował?
Wyhodowała mnie Mateńka Ziemia nasza czarna.

Już minęło ponad 7 lat odkąd ujrzałam cię pierwszy raz.  Pokochałam od pierwszego wejrzenia. Uprzyjemniasz nam życie całymi dniami, szczególnie wtedy gdy pogoda nie pozwala na długie spacery. Rano odsłaniając zasłony, moje  oczy cieszą się twoim widokiem. Jedząc śniadanie obseruję ptaki wyfruwajace z twojej korony.
O, jak miło mi to słyszeć.

Nie wiem dokładnie ile lat tu rośniesz i kto ciebie tu posadzil?
Czy kompania pracująca w naszym osiedlu, która dogląda  roślinności czy może poprzedni właściciel?
Zadajesz mi mnóstwo pytań Zosiu. Odpowiem pomału bo drzewa nie są takie szybkie jak ludzie.
Mam niecałe 20 lat a posadził mnie tutaj dobry człowiek i tak sobie rosnę  samotnie bo moje siostry daleko.


Czy nie czujesz się osamotniona?
Czasami, szczególnie wtedy kiedy opuszczasz mnie na całą zimę.

Przykro mi to słyszeć ale  tej zimy jestem blisko ciebie i codziennie podziwiam jak pięknie rośniesz. Jaką masz rozłożystą koronę. Ile towarzystwa mieszka w twoich ramionach - gałęziach, łącznie z koliberkiem.
Tak, wiem, bo jest Covid19 i lepiej zostać w domu, niż włóczyć się po świecie.

Wiem, że drzewa są istotami społecznymi tak jak ludzie bo razem łatwiej sobie radzić.
Tak, to prawda pomagamy sobie wzajemnie tworząc razem eko-system. Moimi sąsiadami są tuje, nasze korzenie prawie dotykają się, ale nie przeszkadzamy sobie. Wspieramy się.

Mam nadzieje, że wiesz iż lubię świeże powietrze?
Tak, wiem i ja lubię.
Czasem niedobrzy ludzie parkują pod moimi gałęziami samochód i wówczas z rury wydechowej wydobywa się potworny smród z którym muszę uporać się przez wiele godzin.
Tak, tak, niektórzy ludzie bywają bezmyślni i sami dla siebie zgotują zagładę.

Wiem, moja piękna i mnie to także wkurza. Wydaje mi się, że to zwykłe lenistwo, nie chce im sie przejść kilka metrów od parkingu. Obiecuję walczyć z tym dla naszego wspólnego dobra.
Dziękuję. Trzymam cię za słowo.

Nawet nie wiesz ile radości sprawiasz swoją obecnością nam i najbliższym sąsiadom. Zwłasza temu starszemu nauczycielowi, który od 2 lat  jest przykuty do łóżka. Rodzina postawiła jego łóżko bliżej drzwi balkonowych i teraz może on obserwować nie tylko daleką przestrzeń i wodę ale także całe towarzystwo, które mieszka u Ciebie.
Ptaszki igrają cały okrągły rok. Koliberek ma  nadmetraż i własną prywatną restaurację na balkonie tego chorego człowieka (specjalne naczynko ze słodką wodą) dlatego tej małej kruszynce nie straszna  zima ani nawet deszcz. Jest szczęśliwy w moich opiekuńczych ramionach.
Jest mi przyjemnie żyć  wśród ćwierkającego bractwa i cieszę się dając im schronienie.

Czy zauważyłas "moja piękna" jak ptaszki zaczynają głośniej ćwierkać i przekomarzać się ze mną gdy jestem w pobliżu ciebie.
Moja dusza raduje się, że mam  przyjaciół bo drzewa też mają  duszę. Miło mi jak przytulasz się do mnie,  jak odbywasz swoje codzienne 5 minutowe sesje przy mnie. Przekazuje Ci dobrą energię , którą posiadam: leczę bóle głowy, zaburzenia  krążenia i reumatyzm, wzmacaniam układ odpornościowy i pobudzam organizm do regeneracji.
Prócz tego daje Ci wiele sygnałów, żę tu jestem.
Wydzielam żywiczny zapach z którego ludzie robią olejki eteryczne, zrzucam  szyszki i igiełki na ziemię szczególnie dużo kiedy wiatr pomaga mi w tym. Lubię  jak siedzisz pod moimi ramionami i czytasz swoje ulubione ksiażki.
 

Czy jesteś szcześliwa?
Tak. Ubóstwiam słońce, które  ogrzewa mnie wczesnym porankiem i jak deszcze myją mnie. Jestem wysoka więc widzę dęby, klony, jesiony nawet na sąsiedniej ulicy. Pozdrawiamy się o brzasku.
Teraz jest zima  tkwię w stanie  uśpienia, odpoczywam. W grudniu przez 24 godziny byłam okryta białym puchem. Moje witalne soki krążą wolno. Wyczekuję wiosny.


Ja również czekam na wiosnę.
Zosiu dam Ci jeszcze jedną radę. W maju jak wypuszczę  młode zielone  pędy proszę nazrywaj ich i zrób sobie syrop sosnowy. Przyda Ci się nie  tylko na ból gadła i kaszel. Można go także pić nawet jeśli nie jesteś chora, wzmocni  organizm,  co jest ważne szczególnie teraz w czasie Covid19. Zamiast szpikować się wszelkimi informacjami na temat pandemi lepiej zadbac o relax a  organizm sam nie dopuści do infekcji.

Właściwie całe życie służysz człowiekowi.
Tak, to prawda bo kiedy mnie w końcu zetną to zrobią ze mnie meble  przyjazne dla człowieka nie zbiera się na nich kurz a moje drzewo ma właściwości antybakteryjne.
 
Dziękuję ci za rozmowę moja piękna. Sprawiłaś mi ogromną radość.

czwartek, 10 grudnia 2020

Święta Bożego Narodzenia w czasie pandemii

Te najpiękniejsze święta w obecnej sytuacji nie będą aż tak radosne na całym świecie ja zwykle w powodu Covid19.
To bardzo trudny czas dla nas wszystkich.
Niemniej możemy postarać się aby je nieco rozjaśnić, rozweselić na tyle na ile możliwości pozwalają.


I tak w naszym osiedlu już od początku grudnia mieszkańcy pozawieszali  wokół domów na krzakach, na drzewach bombki i kolorowe lampki, które rozświtlają długie ciemne, deszczowe wieczory i robi się radośniej na duszy patrząc na ciepło migocących światełek.

Jeśli zamawiamy jakieś zakupy przez internet to lepiej popierać miejscowy bisnes, który i tak ucierpiał.
Rodzina jak nie może spotkać się razem, to przynajmniej można umowić się na wspólną wigilię lub małe party przed komputerem, ipadem albo telefonem. Tak samo możemy spotkać się z przyjaciółmi czy znajomymi. Jak to dobrze, że w tych trudnych czasach mamy przynajmniej tak rozwiniętą technologię.

Wyobraźcie sobie jak by wyglądało nasze życie gdyby ta pandemia zdarzyła się 50 lat temu. Wówczas byłoby prawie zero komunikacji między rodziną, ludzie nie mogliby pracować z domu. A tak moje wnuczki to nawet zadowolone, że nie muszą wstawać o 6 rano aby wyszykować się do szkoły tylko o 8 i mogą uczestniczyć w lekcjach w pidżamach.
Zawsze trzeba znalezć jakieś pozytywne strony nawet w tych ciężkich czasach.

Tak więc podtrzymujmy świąteczne tradycje przystrajając nie tylko drzewko choinkowe w domu i ozdabiając okna gwiazdkami śnieżnymi ale także przygotowując świąteczne przysmaki.

Pieczołowicie przechwuję mała, piękną, symboliczną  szopkę którą dostałam chyba z 15 lat temu na wspólnej wigili w Izabelinie tam gdzie mieszkałam i pracowalam przez 22 lata.

Mówiąc o ozdobach choinkowych muszę w tym miejscu pochwalić się iż dwa lata temu dostałam w prezencie od mojej serdecznej koleżanki ze szkolnej ławy Janeczki Rajkowskiej (niestety nie ma jej już wśrod nas, niech spoczywa w spokoju) śnieżnobiałe bombki wykonane przez Nią na szydełku) jak rownież  Mikołaja.

To wspaniały pomysł aby ubrać choinkę takimi ozdobami lub innymi z kolorowego papieru i tektury zwłaszcza tam gdzie są małe dzieci i chcą dotknąć każdego świecidełka a bombki ze sklepu mogą wyrządzić krzywdę maleństwu.
Pamiętam tak przystrojone drzewko przez moja córkę Dorotę kiedy wnusia była mała.

Dużo ludzi potrzebuje pomocy i jeśli podzielimy się z sąsiadem dobrym słowem czy zrobimy zakupy to także nam będzie miło, że komuś w potrzebie pomogliśmy. Miło widzieć czyjąś radość w oczach  i słyszeć brzmienie głosu bo uśmiechu nie zobaczymy przez maseczkę.

A dla kogoś bliskiego w domu starców możemy przygotować adwentowy kalendarz a pielęgniarka w domu opieki pokaże jak się z tym obchodzić i nie muszą to być koniecznie słodycze. W niektórych kieszonkach może znalezć się zdjęcie z młodości danej osoby a w innym dniu fotografia dzieci czy wnuków.


Ten czas i tak jest najtrudniejszy dla osób samotnie mieszkających lub przebywających w domach opieki, którzy często nie potrafią korzystać ze zdobyczy nowej technologii.
W rożnych krajach świętują nieco inaczej.
Tak więc nie będę pisać o Polsce o piernikach, makowcach czy wigilijnych śledziach bo to wszyscy znamy.

Prawie we wszystkich krajach ludzie przygotowują prezenty dla dzieci, dla rodziny czasem dla przyjaciół.
Najmłodsi piszą listy do Mikołaja co chciałyby otrzymać w prezencie. Zawsze najbardziej smutne są listy w których biedne dziecko prosi "o nowe buty, spodnie itd."

W Polsce najważniejszy dzień to wigilia i spotkanie rodziny przy kolacji i dzielenie się opłatkiem. Po wieczerzy wszyscy idą pod choinkę śpiewać kolendy i rozpakować przezenty. Dzieci bawią sie nowymi zabawkami a rodzice mają chwilkę odpoczynku.

W tym roku będzie inaczej może poważniej, smutniej ale nie traćmy nadzieji, która umiera ostatnia że wkrótce nadejdzie lepszy CZAS.


Na zachodzie najważniejszy jest pierwszy dzień świat. Z samego rana dzieci biegną pod choinkę poszukać swoich prezentów a rodzice mogą dłużej pospać.
W pierwszy dzień świąt pod wieczór jest obiad rodzinny składający sie głównie z nadziewanego, pieczonego indyka, brukselki, słodkich ziemniaków w  Polsce nazywanych bataty.
Na Florydzie i w Kalifornii śmiesznie wygladają bombki na kaktusach i plastikowe nadmuchane bałwany. Nie ma śniegu.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenie i zbliżającego się Nowego Roku życzę wszystkim czytelnikom dużo zdrowia, pogody ducha i przetrwania trudnego czasu oby życzenia i święta w przyszłym roku wygladały bezpieczniej i radośniej!

Pozdrawiam serdecznie.                



sobota, 24 października 2020

2020 jesień


Z czym Wam się kojarzy jesień?

Mnie z różnościami:
z całą gama kolorów, tańczącymi liśćmi na wietrze, z dostatkiem, z babim latem, z grzybobraniem, z tajemniczą mgłą,  z przejściem na emeryturę, z chryzantemami, z liliowym wrzosem, z odlotem ptaków, z przygotowywaniem przetworów na zimę, z pamiecią bliskich nam osób, którzy odeszli z tego świata, z brakiem słońca i w końcu z deszczem, porywistym wiatrem, ciemnymi groźnymi chmurami i czasami z grypą.
A w Kanadzie jeszcze z Halloween pod koniec pazdziernika i dyniami.
Z początkiem września już zaczyna pachnieć jesienią, jeszcze lato walczy, ale z każdym dniem coraz słabiej.

Zbliża się zrównanie dnia z nocą i w końcu nadchodzi oficjalny, pierwszy dzień jesieni.
Jesień to prawie wszystkie  kolory, od złota, ciemnej żółci po czerwień, rdzę, brunat, wszelkie odcienie brązu a nawet granat. Tak, tak  złota  jesień jest przecudna, zachwyca każdym kolorem.
Jak miło wybrać się na spacer w słoneczny dzień tam gdzie pełno liściastych drzew: klonowych, dębowych, kasztanowców, brzóz, sumaków i innych przeuroczych.

"Chryzantemy złociste w kryształowy wazonie stoją na fortepianie..." - pamiętacie tę piosenkę z 1937 roku? Śpiewał Janusz Popławski.
Niektórym te kwiaty kojarzą się tylko z Dniem Wszystkich Świętych. A przecież są to śliczne kwiaty dające dobrą energię. Zawsze mam je w swoim ogrodzie, a kiedy rozkwitną zrywam do wazonu.

Nagle zupełnie nieoczekiwanie, czasem bez zapowiedzi wraca na kilka dni ciepło i słońce. Mówimy wówczas "babie lato". Snują sie nitki babiego lata ...
Obraz Józefa Chełmońskiego "Babie Lato" nie ma sobie równego, prawda?
W Kanadzie mówimy na te ciepłe dni "Indian Summer".

My Polacy jesteśmy grzybiarzami. Lubimy przemierzać dziesiątki kilometrów brodząc w leśnych gęstwinach w poszukiwaniu pięknych okazów. Przy okazji  podziwiamy mgłę wtuloną między drzewa, czasem wiewiórka smyrgnie z gałęzi na gałąz, spod krzaka ucieknie przestraszony zając a jeśli jesteśmy szczęściarzami to spotkamy sarenki albo jelonka lub zobaczymy klucz odlatujacych gęsi i usłyszymy ich nawoływanie. A może zobaczymy sowę śpiącą na drzewie tak jak mnie się udało. Pierwszy raz w życiu widziałam sowę z tak bliskiej odległości. Za sarenkami nie muszę nigdzie ganiać bo same odwiedzają nas w naszym osiedlu.

Ta pora roku kojarzy mi się z odejściem na emeryturę, z odpoczynkiem, z radością bo pojawia się w nas radość. Sprawy, które kiedyś wydawały się dramatem z perspektywy czasu stają sie mało istotne. I to jest najpiękniejsze w starości. Może już nie mamy tali "osy" ale czujemy się wolne, spełnione. Nie przeszkadza nam za długi nos czy piegi.

Nie musimy każego dnia wygladać super. Starość może być pogodna i szcześliwa bo to nie wiek to wybór. Ja wybieram życie, bo ma tysiące barw i odcieni.
Nie muszę wstawać rano, nie muszę spieszyć się. Do południa mogę pochodzić w pidżamie, mam czas spokojnie wypić kawe, pogimnastykować się, pojść na spacer, zająć się tym co lubię robić. Może ciepły szalik na drutach albo serwetka na szydełku. Wieczorem ciekawy film, albo książka dawno temu odłożona na pózniej. Może znajdziemy czas odwiedzić przyjaciół, uciąć sobie niezłą pogawedkę przez telefon.
Powtórzę za Lucy Montgomery z "Ani z Zielonego wzgórza": "jak to dobrze, że jest pazdziernik przed listopadem i kobierzec kolorowych liści..."
I tak trwamy w pazdzierniku czyli w póznej młodości aż nadchodzi listopad.

Dni krótkie coraz szybciej umykają nam. Ten czas dla mnie kojarzący się z bardziej zawansowanym wiekiem czyli po 80-tce. Zaczynamy poruszać się wolniej, wyciszamy się. Patrzymy przez okno w siną dal. A tam  także jest szaro i szmutno i deszczowo i zimno przejmujące do kości. Przypomniała mi się piosenka mojej młodości "Liliowy wrzos" śpiewała Regina Bielska.

W Kanadzie ostatni dzień pazdziernika to Halloween. Jest to takie "straszące" plastikowo-dyniowe swięto, kiedy ludzie wycinają otwory w dyniach i stawiają te ozdoby przed frontowymi drzwiami swojego domu.W środku dyni zwykle pojawia się światełko. Ten symbol ma odstraszać złe duchy. Zaś krzewy i  drzewa na swojej posesji domownicy ubierają w pajęczynę i inne strachy na przykład kościotrupy i  wiedzmy.

Ludzie w tym dniu przebierają się za kogoś innego i w normalnym czasie kiedy nie było epidemi organizują party. Dzieci także przebierają się i idą po zajęciach szkolnych zbierać słodycze od sąsiadów.
Zdaje sie, że to święto już zawędrowało do Polski?

A w Polsce kupujemy w tym czasie znicze i chryzantemy złociste aby zanieść na cmentarz na groby naszych bliskich.
W tym roku ze wzgędu na Covid19 będzie inaczej. Cmentarze zamknięte ale to nie znaczy, że mamy się złościć z tego powodu albo smucić.
Postawmy w domu fotografie bliskich nam osób i zapalmy świeczke czy lampkę w ten szczególny dla nas dzień. W końcu i tak najważniejsza jest modlitwa i pamieć o nich.

Listopadowa mgła otula wszystko. Być może pokaże się szron? Poranek nie wygląda zachęcająco. Nie pozwolmy aby zapowiadany deszcz  popsuł nam dzień. Wychodząc na dwór musimy uważać bo może być ślisko.
Lepiej zostać w pieleszach domowych i posłuchać ulubionej muzyki, powspominać młode dobre lata, oglądając fotografie a do jedzenia wyjać cokolwiek z zamrażarki.
Starość nie jest problemem. Liczy się zadowolenie z życia. Nie ma sensu walczyć z wiekiem. O wiele łatwiej żyć akceptując i doceniajac to co mamy. A mamy całkiem sporo bo i dach nad głową i kawałek chleba i przyjaciół.
Nauczmy sie cenić to co mamy.


Pozdrawiam serdecznie.

piątek, 25 września 2020

2020 Wrzesień - Chemainus

Nie wiem czy na świecie jest druga taka miejscowość w której stałych mieszkańcow jest zaledwie 3 tysiące ale za to jest aż  53  mural czyli olbrzymie malowidła na ścianach budynków.

Jak mieszka się blisko tak atrakcyjnej miejscowości, otulonej lasem, położonej nad zatoką oceanu spokojnego na wyspie Vancouver to wyjazd odkłada się z dnia na dzień na pózniej bo to niedaleko więc póki jesteśmy młodzi (ha ha) jak mówi mój mąż to trzeba zaliczyć to co trudniejsze i dalsze.

Kilka dni temu znajomi z Vancouver zrobili sobie tygodniową  wycieczkę na naszą wyspę. Zarówno nasza druga para znajomych jak i my przyjaznimy się z nimi a więc poczuliśmy sie gospodarzami, chcąc im pokazać co ciekawsze obiekty.
Na sobotę Irena uknuła taki plan, że wszyscy przychodzimy do nich czyli Ireny i Steva na lunch a potem jedziemy do Chemainus. Posiłek urozmaicony, wyśmienity, znakomicie  przygotowany przez Irenę. Dziekujemy Ci.
Humory dopisywały. Po lunchu mieliśmy mały tour obejrzenia obrazów Stephen Hynes. Naprawdę ma przyzwoitą kolekcję. Wielu podziwia jego prace, które często wypożycza do museum. Maluje już 55 lat. Emanują spokojem i radością. Lubię szczególnie te przedstawiające  piękno naszych najbliższych okolic, wody. Zamieszczam dwa z kolekcji. Jeśli chcecie zobaczyć wiecej  obrazów zapraszam na jego stronę Nanaimo Art Stehen Hynes.

Podróż z Nanaimo do Chemainus trwała tylko pół godziny.
Co prawda pod względem pogodowym nie był to najszcześliwy dzień na wyjazd ponieważ poprzedniego dnia pożar na południu Nanaimo jak również od kilku dni trwający w USA w stanie Washington zanieczyścił powietrze. Niebo zlało się z ziemią i już trzeci dzień wyglada jakby był listopad. Dym drażni oczy. Nie mniej nie mogliśmy odłożyć  wyjazdu.
A tam w Chmainus miła niespodzianka. Pomimo, że brak Słońca to pachnie lasem konkretnie cider (zapomniałam jak po polsku nazywają się te krzewy).
Jest to bardzo urocza, maleńka miejscowość.  
Od 1858 roku lokalna ludność trudniła się dostarczaniem drewna konkretnie olbrzymich bali.

Była rownież aktywna kopalnia węgla. Zajmowano się także łowieniem ryb.
W tym czasie przybyło tu wielu chińskich emigrantów. Pracowali także przy budowie Highway 1 która prowadzi z Victorii stolicy BC w poprzek Kanady aż do Nowej Szkocji czyli z zachodu na wschód od oceanu Spokojnego aż do oceanu Atlantyckiego. Potem dołączyli emigranci z Japoni, Indii, Niemiec i Szkocji szukając szybkiego wzbogacenia się.
Z czasem zaprzestano dostarczania drewna i obawiano się, że miejscowość wyludni się z powodu braku jakiegokolwiek przemysłu.

I wtedy zaczęło się malowanie olbrzymich malowideł na ścianach budynków, po agielsku mural.
W sumie jest ich aż 53!!!
Jest to światowej sławy galeria malowideł na zewnątrz. Czyż to nie wspaniałe wynieść sztukę na ulice? Sztuka za pomocą obrazu przemawia do największej liczby odbiorców.

Historia murali jest długa i barwna. Pierwsze pojawily sie 100 lat temu w Ameryce Łacińskiej. Do najsławniejszych należą meksykańskie.
Dużo ludzi nie umiało czytać w tym czasie  a taki obraz w miejscu publicznym niósł głębokie przesłanie społeczne szczególnie po rewolucji.
Najsłynniejszym meksykańskim artystą był Diego Riviera.
W Chemainus tych dzieł dokonali znakomici artyści.

Przedstwiają sceny z życia mieszkańców między innymi wolutariuszy przy pracy, spławienie wielkich bali, pocztę, zakończenie wojny i wiele, wiele innych.
Zobaczcie sami jakie piękne.

Tym sposobem ta miejscowość przekwalifikowała się na  turystyczną. Są tu również kawiarenki, lodziarnie, restauracje, galeria obrazów, muzeum i jak najbardziej B&B . Mieszkańcy chętnie wynajmują pokoje ze śniadaniem dla ludzi spragnionych odpoczynku w ciszy i blisko natury.
Jest nawet teatr z prawdziwego zdarzenia na 287 miejsc. Bilety wcale nie takie tanie  bo po $200  ponieważ wliczony jest obiad przed spektaklem. Teraz oczywiście zamknięty ze względu na COVID 19.

A jeśli już jesteśmy przy tym ciekawym temacie to jeszcze dodam że wśród 20 najbardziej efektownych murali  świata dwa znajdują się w Polsce.
Jeden w Łodzi przestawiający serce z którego wyrasta drzewo, nad koroną którego jest oko a po obu stronach motylki chroniące serce bardzo wymowna praca a drugie w Bobowa przedstwia koronkową serwetę.

Na zakończnie przenosimy się do małej miejscowości, do podwarszawskiej gminy Izabelin gdzie powstało pierwsze malowidło na ścianie budynku we wsi Truskaw upamiętniajace walki w czasie ostatniej wojny.


Pozdrawiam serdecznie.