Autor szablonu: ArianadlaWioski Szablonów | Flower design by BiZkettE1 / Freepik

piątek, 1 kwietnia 2022

Seniorzy w akcji

Ruszył nabór 15 edycji konkursu „Seniorzy w akcji” do której zachęcam wszystkich którzy chcą  robić coś pożytecznego.

Prawdziwie cenne jest nie to, co myślą inni ale to co robimy
                                                                                    Richard Burns
                                                              
Ponieważ sukces to nie tylko osiągniety cel ale przede wszystkim działanie dające nam wiele satysfakcji, dostarcza nam rozwoju i pracy nad nami.
W myśl zasady pomagając innym pomagasz sobie.
My seniorzy mamy w zanadrzu tysiące ciekawych sposów na życie ponieważ nas nie pieściło a więc jesteśmy mocni, zdeterminowani i mamy różnorodne pomysły.
Więc zamiast gromadzić te wiedzę w nas samych podzielmy się nią, wyjdźmy ze swoich pieleszy.
Nasz mózg potarfi się przestroić na rzecz innych ważniejszych i bardziej przydatnych  w danym momencie sytuacji. Dajmy mu szansę.
Tak więc moi kochani zabierajmy się do roboty.

Każdy ma inny pomysł na życie.
Czasem trzeba ”wybudowac” sobie mur z marzeń, muzyki, sztuki, miłości, malartswa aby egzystować w tym świecie i nie dać sie zwariować. Musimy mocno wierzyć w to co chcemy robić. Wiara to fundament. Czasem trzeba iść boczną ścieżką, czasem zabawić się.
To wszystko jest nam potrzebne.

Konkurs skierowany jest do osób 60+ które samodzielnie lub w parze z osobą młodszą (o co najmniej 25lat) chcą realizować działanie społeczne oparte na własnym pomyśle.
Pomysły na aktywność społeczną podejmowane są na rzecz otoczenia.
Mile widziane są również inicjatywy, które włączają i wychodzą naprzeciw potrzebom najstarszych mieszkańcow danej społeczności, osób w tzw. czwartym wieku.
W związku z przybywającymi do Polski uchodźcami z Ukrainy, ale również migrantami i uchodźcami z innych miejsc -zgłaszać można także pomysły, które:
wspierają osoby z doświadczenim migracji, sprzyjają integracji cudzoziemców przybywajach do Polski i przebywających już na terenie naszego kraju oraz pomagają właczyć te osoby w życie społeczności lokalnych.

W konkursie wykluczone są inicjatywy zbiórki rzeczy i pieniędzy.
              
W ramach konkursu można uzyskać dotację w wysokości 15 000 złotych.
Ale nie sama dotacja jest tu najważniejsza.
Uczestnicy konkursu otrzymają wsparcie w realizacji projektu poprzez wasztaty, szkolenie finansowe oraz współpracę z ekspertami.
W konkursie również mogą wziąć udział organizacje, które pragną wspierać pasjonatów, odkrywać i wykorzystywać zasoby drzemiące w mieszkańcach danej miejscowości.


czwartek, 24 marca 2022

Ukraina

Wojna to najgłupsze zdarzenie, to paradoks we współczesnym ładzie międzynarodowym.
Za tym jednym słowem kryje się wszystko co najgorsze na świecie: ból, gwałt, upokorzenie, niewola, rozlana krew, inwalidztwo, śmierć, zniszczone dobra.
Ogladałam kiedyś film mongolski, nie pamiętam tytułu.
Dawno temu, kiedy tam dochodziło do nieporozumień i wojna wisiała na włosku, zbierała się armia jednego plemienia naprzeciwko drugiego, po czym sami przywódcy występowałi przed szereg i staczali walkę.
Kto wygrał zabierał całą armię przeciwnika.
Osobiście spodobało mi się takie zachowanie przywódców z filmu.
Po co ma ginąć tysiące, miliony ludzi skoro wojna może się skończyć na jednym człowieku.
Nie wiem czy tak było naprawdę czy reżyser miał tylko taką wizję?
Tak czy inaczej budująca, prawda?

Moje marzenie aby wszyscy politycy świata wprowadzili taki zwyczaj, jeśli już nie można obejść się bez najgłuszego „zdarzenia, decyzji” (?) jakie wymyślił człowiek niespełna rozumu, a cały świat w większym lub mniejszym stopniu zaakcetował.
Według mnie nie powinno być nawet takiego wyrazu w słowniku.
Urodziłam się po wojnie i do tej pory miałam nadzieję, że będę znała ją  tylko z książek i filmów.
Tamte wszystkie wojny to były moich rodziców, dziadków.
Ta jest także moja.
Nawet nam, na drugiej półkuli też jest trudno i całym sercem solidaryzujemy sie z Ukrainą.
Czy Bóg zapomniał o ludziach tam mieszkających?
Dlaczego tak ciężko ich doświadcza latami?
W 1932–33 roku za Stalina ludzie umierali z głodu. Całe wsie wymarły z głodu. Było to jedno z największych ludobójstw w historii. Holodomor „zamorzenie głodem” wywołane sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR szczególnie we wschodniej i Centralnej Ukrainie.

O tym  dokładnie opisał w swojej książce Grigoriy Zinchenko „Escape from Buchenwald”.
W 2001 roku miałam zaszczyt spotkać na Florydzie autora wymienionej książki. Pojechaliśmy z mężem do ciepłych wód mineralnych w Port North w pobliżu Sarasoty. Rozłożyliśmy koc nad brzegiem  zbawiennego jeziora ze słoną wodą mineralną.
Po sąsiedzku  siedział sympatyczny starszy pan.
Zaczęliśmy rozmawiać i okazało się, że to właśnie Pan Grysza.
Na szczęście miał swoją książkę przy sobie, zostawił nam w niej swój autograf.
Opisał w niej nie tylko ucieczkę z obozu, ale całe swoje życie na Ukrainie od dzieciństwa i ten straszny głód.
Książka została wydana przez Ithaca w Nowym  Yorku.

Jestem pewna, że żaden przywódca nie czytał tej książki a szkoda.
Powinna być wznawiana co 3 lata.
Niestety nie mogę „pochwalić” się dedykacją ponieważ pożyczyłam książkę ludziom, którzy wyjechali na zimę do Meksyku. Uważam, że w każdym miesiącu powienin być jeden  dzień oddawania pożyczonych książek.
Ja to nawet modlę się aby co niektórym Bóg przywrócił rozum.
Po co komu tyle przelanej krwi, łez, stresu, gruzu z powalonych domów.
Tak łatwo zniszczyć  ludzi i cały ich dobytek w ciągu kilku minut, godzin, dni  a tak trudno odbudować. Nikt im nie wróci życia.
Cześć im pamięci.

Pocieszające jest tylko to, żaden z tyranów nie zdołał zniszczyć wszelkich wartości i dóbr materialnych jakie zbudował naród przez wieki historii.




wtorek, 1 marca 2022

Ukraina

Ukraino
Nawet nie wiem od czego zacząć?
Jesteś w sercach wszystkich ludzi dobrej woli.
Oczy całego świata skierowne na Ciebie Ukraino.
Być może my z daleka nie możemy Ci pomóc w taki sam sposób jak państwa przygraniczne ale chociaż gotówką i modlitwą wspieramy Was wszystkich.
Niech moc będzie z Wami a kule omijają Was.
Chcemy chociaż w ten sposób ulżyć dzielnym żołnierzom i cywilom, którym było tak trudno przez wiele poprzednich lat (wpierw but Rosji, potem Czarnobyl, walki na Majdanie, Krym, wyspa Węży a teraz Kijów i inne okolice i jeszcze nie wiadomo co dalej?
Po co bestii tyle łez, trudu, niepokoju, upodlenia, tyle ludzkich istnień.
Normalnemu człowiekowi nie mieści się to w głowie.
Już to przerabiali Wasi dziadkowie w okresie ostatniej wojny kiedy mieli pół godziny czasu na spakowanie, wyrwani z łóżek bladym brzaskiem gdy wywożono ich do łagrów na Syberię w trzaskające mróz aby wasze domy i ziemię zagarnąć.
Pamiętamy.
Działo się podobnie w 1920 roku kiedy to Polacy zatrzymali inwazję ze wschodu.
Gdyby wtedy tego nie zdołali zrobić kto wie dokąd Rosjanie by doszli do tej pory.

W 2016 roku mój mąż Larry zrealizował wieloletnie marzenia o Ukrainie ponieważ zajmuje się drzewem genealogicznym swojej rodziny a jego przodkowie tam właśnie mieszkali w małej miejscowości Molodja niedaleko Chernovtsi. Dirk był taki uprzejmy i wybrał się z Larrym w tamtą okolicę 2 czerwca 2016 roku.
Pradziadkowie mojego męża z 3 letnią córeczką opuścili Ukrainę w 1898 roku i przybyli do Kanady.
Moj mąż odnalazł groby swoich przodków a nawet kościół, w którym pradziadkowie wzięli ślub.
Oto kilka zdjęć z jego podróży w tamte piękne tereny.

W podwarszawskiej Gminie Izabelin mieszka sporo ludzi z Ukrainy a teraz przybywa jeszcze wiele rodzin do ich domów.
Jest tam też prowadzona zbiórka finansowa między innymi na koszty transportu.
Jest to Fundacja im. ks. Aleksandra Fedorowicza.
Numer konta 20 1020 1026 0000 1502 0279 0046

Prosimy o wpłatę wszystkich ludzi dobrej woli, nawet z małych sum zbierze się jakaś znacząca pomoc przecież deszcz także składa się z pojedynczych kropli.




czwartek, 3 lutego 2022

Mgła, mgiełka, zamglenie

Jest inspiracją dla poetów, artystów.
Pełna tajemniczych ballad.
Kusząca, zwodnicza, otoczona szumem oceanu.
Widzimy ją i czujemy wszystkimi cząstkami naszego ciała.
Z reguły jest elementem jesiennego krajobrazu w różnych częściach świata ale na naszej wyspie, zima to jakby późna jesień więc mamy jej do woli szczególnie bliżej wody.
Przekleństwo dla samolotów, kierowców, statków, turystów zwłaszcza w górach.
Czasem jest tak gęsta jak mleko.
Probnozy pogody ostrzegają.

Skąd się bierze?
Powietrze ogrzane od powierzchni wody i nasycone parą wodną unosi się i ochładza a zawarta w nim para skrapla się.
Mgła to zawiesina bardzo małych kropelek wody osadzających się w przyziemnej warstwie powietrza.
Mamy przeróżne mgły łącznie z Covidowa ale daruję sobie ten temat. 


Może warto przypomnieć wielką tragedię jak zdarzyła się w Londynie 70 lat temu, aczkolwiek niezupłnie tylko mgła była winna.

Otóż 5 grudnia mgła gęsta jak mleko zasnuła cały Londyn.
Jest ona częścią krajobrazu londyńskiego więc ludzi specjalnie to nie zdziwiło. Powietrze stało w miejscu, żaden liść nie drgnął na drzewie. Temperatura obniżyła się znacznie więc ludzie utrzymywali palący sie ogień w piecach całymi dniami. Niestety następny i następny świt był szary i jeszcze bardziej zamglony a powietrze jeszcze bardziej gęste jak zupa.
Z wiadomości dowiedziano się, że sytuacja jest bardzo poważna i groźna. Zostały odwołane wszelkie imprezy na wolnym powietrzu a także kina i teatry. Ludzie zaczęli masowo chorować na niewydolność oddechową. Nastąpiły zgony ludzi, zwierząt i ptaków które rozbijały się o betonowe budynki.
Praktycznie cały Londyn został sparaliżowany przez 5 dni. Szpitale wypełniły się do ostatniego miejsca. Nikt nie wiedział dokładnie jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy.
Przez te 5 dni w Londynie zmarło 4 tysięcy osób, 150 tysięcy hospitalizowano. W dalszej kolejności wciągu kilku tygodni zmarło następne 8 tysięcy z powodu ostrej niewydolności oddechowej. W tym czasie nie znałazł się nikt „mądry” aby uchronić ludzi od tragedii. Politycy utrzymywali swoje zdanie, to tylko mgła.
Z czasem, po fakcie, rozszyfrowano problem.
Gęsta mgła doprowadziła do szybkiego ochłodzenia powietrza, a więc Londyńczycy zaczęli ogrzewać domy paląc węglem, który w tym okresie (rok 1952) był niskiej jakości i zanieczyszczony związkami siarki. Tak więc atmosfera szybko została skażona gazami ze spalania węgla. Smog był wypadkową ponadprzeciętnej emisji gazów wychodzących z kominów domów i fabryk oraz spalin samochodowych. Powietrze trwało nieruchomo.
Dopiero szóstego dnia słońce uśmiechnęło się na niebie i powiał wiatr.
Ta tragedia doprowadziła w Anglii do nowej ustawy o czystym powietrzu w 1956 roku.
Jeszcze w wielu polskich wsiach pali się w piecach w zimę czym popadnie a wyziewy z kominów często są duszące i trujące. Smog czai się w zaroślach, na polnych drogach.
Więc nim cokolwiek wrzucimy do pieca to wprzód zastanówmy się czy nie da to opłakanego rezultatu.
Na szczęście świadomość w ludziach rośnie i większość przeszła na ogrzewanie gazowe.
Na zakończenie nieco humoru.

Nierozgarnięty.
W krzewach kłębuszki mgły
dzień ponury
wyszedłszy z domu
wpadł do ciemnej dziury
narobił hałasu
tyle z nim ambarasu


Pozdrawiam serdecznie.

 

 

czwartek, 20 stycznia 2022

Ścieżki

Ścieżki, dróżki wydawałoby się taki przyziemny temat.

Wiadomo, mamy wiele rożnorakich: dydaktyczne, dostępu, rowerowe, edukacyjne, zdrowia, dźwięku, samotności, wędrówki do własnego wnętrza i wiele, wiele innych o których nie mam wiedzy.

Od pewnego czasu korci mnie aby napisać o ścieżkach, ścieżynkach takich niepozornych w których odbija się instynkt ludzki, są mi bliskie, ożywają kiedy pomyślę ile stóp i małych stópek przeszło po nich. Są takie swojskie nie jak te szerokie autostady z rozpędzonymi trakami i innymi osobowymi samochodami.
Zajmę się tylko tymi najprostszymi a jednocześnie nam wszystkim najbliższymi.
Na takich ścieżkach wylano wiele łez, powstało wiele ciekawych opowiadań, wierszy, zwierzeń, oświadczyn itd.

Idę w dzieciństwie za swoim Tatą wąską ścieżynką w stronę Narwi. Ten odwraca się w połowie marszu i mówi do mnie. Pamiętaj każda  ścieżka nawet najbardziej niepozorna wyprowadza na szeroki świat. W pierwszej chwili pomyślałam co on mówi? Ta ścieżka prowadzi tylko do rzeki.

Wieczorem przed zaśnięciem wciąż nurtowało mnie zdanie wypowiedziane przez rodzica.
Zaczęłam swoje kalkulacje: "Acha, ta ścieżka zaprowadziła nas do rzeki, ojciec wszedł do łódki i dalej popłynął a to już jest jakby większa i dłuższa droga tyle, że wodna. Narew ta płynie dalej i hen daleko łączy się z Bugiem i razem z hukiem wpadają do Wisły jednej z największych polskich rzek. I tak burzą się płynąc w swej głębinie dalej i dalej, coraz niżej aż do morza. Czasem nazbiera się tak dużo wody wtedy nie mieści się w swoim korycie i rozlewa tu i tam powodując powodzie.”

Teraz idę na spacer w ciemny las i nie widzę żadnej ścieżki i wtedy sama ją wydeptuję jeśli mam ochotę akurat tędy przejść, omijam kamienie i konary drzew.
Robi sie wówczas dłuższa i bardziej kręta ale za to urocza i wygodna bo nigdzie nie spieszę się. Mam własną ścieżkę. Jestem bogata. Lubię spacerować po niej, rozmyślając i słuchając szczebiotu ptaszyny leśnej ćwir, ćwir.
Dla naszego ucha to miły świergot a ptaszek po prostu oznajmia  "Zajęte, zajęte". 

Często niektóre ścieżynki są wspólne dla wielu ludzi szczególnie w dużych miastach. Zwróćmy uwagę że urząd miasta czy wsi robi skwerki, wykłada kostą chodniczki a ludzie w którymś miejscu wydeptują własną ścieżkę w trawie na przełaj bo tak jest im po drodze, wygodniej, spieszą się.
Często obserwuję starszych ludzi, chodzących po trawie wzdłuż chodnika bo bliżej natury i nie tak twardo.
Dobrze mieć własną scieżkę dosłownie i w przenośni, szczególnie teraz w pandemii nawet w sklepach. Zamiast w piątek i po południu albo w weekend to może z samego rana we wtorek lub w środę z kartką w ręku zrobić zakupy na cały tydzień a nawet dłuższy okres. Im mniej wyjść w publiczne miejsca tym lepiej.

Warto też czasem wyruszyć ścieżką swoich myśli do wnętrza duszy, do siebie.
Zostawic złość i poczucie,że czegoś nie zdążyliśmy zrobić, przeżyć.
 
"Prawdziwe powołanie każdego z nas polega na odnalezieniu siebie"
                                                                       Hermann Hesse (1877-1962)

Ważne zwłaszcza teraz w okresie pandemii aby nie dać się zwariować, zachować równowagę psychiczną, cierpliwość, radość i ciekawość życia nawet przy zachowaniu dystansu z ludźmi. Dobrze być naturalnym, nie przejmować się zmarszczkami. Nasze przyzwyczajenia i czas tak nas właśnie utrwalił. Czego zmienić nie można lepiej zaakceptować. Walka wyczerpuje. Są rzeczy ponadczasowe.  
 

Zwierzęta tak jak ludzie, także mają swoje ścieżki utrwalone od lat.


Jeszcze 25 lat temu kiedy pierwszy raz przyjechałam do Nanaimo z wizytą, dom mojej teściowej był ostatnim domem na niewysokim wzgórzu. Natomiast za nim był tylko las (miejsce pobytu sarenek), które wiosną zmarznięte i wyleniałe przychodziły na podwórko bardzo głodne po zimie. Potem na chwielę znikały a poźną wiosną przyprowadzały swoje dzieci skubiąc trawę wokół. Zaś po posiłku dosłownie kładły się pod oknem domu albo w ogródku kwiatowym i odpoczywały drzemiąc.

Teraz za tym małym domkiem powstały domy-olbrzymy i sarenki już nie tam nie przychodzą.
Człowiek jest pazerny, nigdy nie ma dosyć. A zwierzęta nic z tego nie mogą zrozumieć, dalej chcą przemieszczać się swoim utartym szlakiem, który prowadzi niżej przez szosę, ta zaś przecina ich drogę.
Dla nich te wielkie domy to betonowe skały przy których czasami  zatrzymują się aby chapnać na deser jakiś kwiatek ku rozpaczy właścicieli.
Na szczeście na drodze, która przecina szlak zwierząt samochody powinny  poruszać się tylko z prędkością 50 km na godzinę i nieraz widać sznur stojących samochodów ponieważ sarenka przeprowadza swoje dziecko lub dzieci (dość często zdarzają się bliźniaki).
Dobre chociaż to, że w wielu krajach na świecie uwzględniane są potrzeby zwierząt i buduje się dla nich specjalne mosty nad autostradami jeśli tamtędy prowadzi ich szlak.  Naprawdę trudno tym istotom zrozumieć dlaczego zamyka się im nagle drogę, którą miały od wieków. Most taki nie jest betonowy tylko wyłożony trawą lub ziemią.
Każdy gatunek zwierząt chadza swoimi, własnymi ścieżkmi. Nie przeszkadzają sobie nawzajem.
Zwykle na dnie doliny prowadzi szlak niedźwiedzi.
Inną ścieżkę wyżłobiły tysiące racic, tysiące łap wspinając się pod górę.

Tak więc chodźmy własnymi ścieżkami, cieszmy sie kawałkiem własnego skrawku nieba i czujmy się radośnie i pogodnie.
 

                                Pozdrawiam serdecznie.